Dziewczyna spojrzała na mnie złym wzrokiem, jej oczy mnie przeszywały na wskroś, lecz nie wiedziałem co mam zrobić. Spuściłem wzrok i błądząc po drewnianym parkiecie usiłowałem coś wykombinować, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Nie chciałem jej okłamywać, bo to nie w moim stylu, bowiem jednak nie miałem wiekszego wyboru.
- Odpowiesz ? - podniosła ton.
W dalszym ciągu nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, szukając jakiegoś pomysłu westchnąłem i zrezygnowany spojrzałem w jej oczy.
- Nie jestem choreografem, tylko po prostu dużo umiem - przegryzłem dolną wargę, tak mocno, że aż zabolało.
Dziewczyna pokręciła głową i podeszła do luster.
Nic nie powiedziała, dała tylko znak, żebyśmy ćwiczyli.
Czułem sie coraz gorzej, wszystko przez Erika, musiał wpakować mnie w to bagno ?
Odwróciłem głowa i skasowałem go wzrokiem , już wesoła minka z twarzy mu zeszła.
Nie potrafił się skupić - tak samo jak ja. Kilka minut później Candy ogłosiła koniec teningu.Wszyscy zaczęli ulatniać się z Sali, tylko zostałem ja i mój przyjaciel razem z brunetką.
- Candy, ja .. przepraszam - usiadła na podłodze, krzyżyjąc nogi po turecku.
- Coć jeszcze ? - burknęła.
- Ja .. nie miałem pojęcia, że On - wskazałem na zakłopotanego Erika - że on mnie tutaj przywiezie.
Candy zmarszyczła brwi, wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała, a przez dłuższą chwilę panowała niezmiernie wielka cisza.
Wstała, zabierając ze sobą torbe do której włożyła dużą butelkę wody mineralnej.
- W porządku - uśmiechnęła się - nie szkodzi, chcesz się uczyć u mnie, okey. Tylko chyba
powinno być na odwrót - zatrzepotała rzęsami, zamykając torbę.
- Co masz na myśli ?
- Ja powinnam uczyć się u Ciebie - wyszczerzyła ząbki kierując się do wyjścia.
- W piątek próba o 16, nie spóźnijcie się - zawołała, wychodząc z Sali, tym samym zostawiając nas samych.
- Odpowiesz ? - podniosła ton.
W dalszym ciągu nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, szukając jakiegoś pomysłu westchnąłem i zrezygnowany spojrzałem w jej oczy.
- Nie jestem choreografem, tylko po prostu dużo umiem - przegryzłem dolną wargę, tak mocno, że aż zabolało.
Dziewczyna pokręciła głową i podeszła do luster.
Nic nie powiedziała, dała tylko znak, żebyśmy ćwiczyli.
Czułem sie coraz gorzej, wszystko przez Erika, musiał wpakować mnie w to bagno ?
Odwróciłem głowa i skasowałem go wzrokiem , już wesoła minka z twarzy mu zeszła.
Nie potrafił się skupić - tak samo jak ja. Kilka minut później Candy ogłosiła koniec teningu.Wszyscy zaczęli ulatniać się z Sali, tylko zostałem ja i mój przyjaciel razem z brunetką.
- Candy, ja .. przepraszam - usiadła na podłodze, krzyżyjąc nogi po turecku.
- Coć jeszcze ? - burknęła.
- Ja .. nie miałem pojęcia, że On - wskazałem na zakłopotanego Erika - że on mnie tutaj przywiezie.
Candy zmarszyczła brwi, wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała, a przez dłuższą chwilę panowała niezmiernie wielka cisza.
Wstała, zabierając ze sobą torbe do której włożyła dużą butelkę wody mineralnej.
- W porządku - uśmiechnęła się - nie szkodzi, chcesz się uczyć u mnie, okey. Tylko chyba
powinno być na odwrót - zatrzepotała rzęsami, zamykając torbę.
- Co masz na myśli ?
- Ja powinnam uczyć się u Ciebie - wyszczerzyła ząbki kierując się do wyjścia.
- W piątek próba o 16, nie spóźnijcie się - zawołała, wychodząc z Sali, tym samym zostawiając nas samych.
****
Nim wróciłem do domu wstąpiłem jeszcze na moment do zoologicznego - tak tak, Miramisowi po karmę, bo Czarny Leń nic innego nie zje, nawet normalnej karmy ze spożywczego. Królewicz.
Kiedy wychodziłem z zakupami spotkałem Jannę i Mike, czule obejmujących się.
Nie widzieli mnie i to chyba nawet lepiej, spojrzałem na Nich, teraz już się namiętnie całowali.
Nie mogłem tego znieść, we mnie się kotłowało, a moje serce rozwalało się na kawałki.
Zacisnąłem pięść, i odwracając sie napięcie ruszyłem do domu. Nie patrzyłem za siebie, wydawało mi się, że jednak mnie zauważyli, może to robli specjalnie, bym czuł się coraz gorzej. I uwierzcie, że czułem się fatalnie.
Z coraz większym smutkiem dochodziłem do drzwi mieszkania, otwierając je nieprzytomnie.
W drzwiach od razu przywitał mnie Miramis, wziąłem go na ręce i przejechałem zimną dłonią po jego miękkim futerku.
- Miramisek, głodny ? - pomrukiwał delikatnie, wpatrując się w moje oczy, i lekko drapiąc moje dłonie.
Odstawiłem futrzaka na podłoge i nasypałem jedzenia do miski.
Aj jakie było jego zadowolenie, kiedy zajadał się swoimi smakołykami.
Ruszyłem do kuchni, aby zrobić sobie kawę, moje emocje już troche opadły.
Ale gdy otworzyłem szafkę do której rzadko zaglądałem w ręce wpadła mi jakaś kartka.
Była na niej lista zakupów, a u góry data. Zmarszczyłem brwi, odkładając ją.
Pismo - Janny, Zakupy - duże, Data - środek mojej trasy koncertowej.
Zapewne robiła kolacje dla Niego. Znów podniosła mi ciśnienie, ale tym razem dużo bardziej.
W złości stłukłem ulubony kubek mojej eks i dwa talerze.
Kot mocno sie wystraszył i podbiegł gdzieś w głąb salonu.
Usiadłem, moje oczy się zaszkliły, ale nie napływały do nich łzy, nie płakałem, coś mi nie pozwalało, a miałem na to ochotę.
Dopiero teraz uświadomiłem sobie kim ona dla mnie była, jak bardzo za nią tęsknię.
Patrzyłem na pusty pokój, w którym panowała głucha cisza, zaczyna to być nudne, wiem.
Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, coraz bardziej pogrążałem sie w smutku, nie miałem siły na nic.
I nie chciałem widzieć nikogo.
****
Minął miesiąc, a ja wciąż trwam w martwym punkcie, nie wychodzę z domu, coraz rzadziej pojawiam się w Studio, jedyne na co chodzę to treningi u Candy.
To mi pomaga, ale niestety, dziewczyna wyjechała do Polski do rodziny na kilka dni i nie ćwiczymy.
Zamykam sie w sobie - wiem o tym doskonale.
Moi przyjaciele są na mnie chyba źli, że nie pojawiam się z nimi na imprezach, ale powinni zrozumieć co przechodzę.
Patrzyłem na ulice Stokholmu, popijając gorąca kawę, na parapecie leżał zeszyt,
ostatnie strony - puste.
Nie mam weny, nie mam o czym pisać piosenek.
Tak jest od kilku dni, a nawet tygodni, co się dzieje ? Chyba to koniec, koniec mojej kariery. Muszę zamknąć działaność, wyjechac gdzieś, zapomnieć o Jannie, E.M.D., płycie i Szwecji.
Nie ma innej opcji.
Wybrałem numer menadżera i po kilku sygnałach odezwał się bardzo dobrze znany mi głos.
- Cześć Danny, co jest ? - zapytał wesoło.
- Ja dzwonie w sprawie mojej kariery - powiedziałem drżącym głosem, odstawiając kubek napoju.
- Tak tak mów ja Cię slucham - widocznie był zajęty, bo w tle słychać było jakiś szum kartek.
- Chcę zakończyć karierę.
- Co ?! - wrzasnął, na co ja odłożyłem telefon.
Tak .. to koniec, już nie będzie ani płyty, ani żadnych tekstów o miłości, która nie istnieje, musze odejść, widac mój czas sie skończył.
Rzuciłem telefon na sofę i usiadłem obok, chowając twarz w dłoniach.
Miłość do muzyki, to to samo co do kobiety. Ale jeżeli brak Ci jednego kończysz wszystko bo brakuje Ci sensu, bo niby o czym mam pisać .. chyba jestem głupi, prawda ?
Nim wróciłem do domu wstąpiłem jeszcze na moment do zoologicznego - tak tak, Miramisowi po karmę, bo Czarny Leń nic innego nie zje, nawet normalnej karmy ze spożywczego. Królewicz.
Kiedy wychodziłem z zakupami spotkałem Jannę i Mike, czule obejmujących się.
Nie widzieli mnie i to chyba nawet lepiej, spojrzałem na Nich, teraz już się namiętnie całowali.
Nie mogłem tego znieść, we mnie się kotłowało, a moje serce rozwalało się na kawałki.
Zacisnąłem pięść, i odwracając sie napięcie ruszyłem do domu. Nie patrzyłem za siebie, wydawało mi się, że jednak mnie zauważyli, może to robli specjalnie, bym czuł się coraz gorzej. I uwierzcie, że czułem się fatalnie.
Z coraz większym smutkiem dochodziłem do drzwi mieszkania, otwierając je nieprzytomnie.
W drzwiach od razu przywitał mnie Miramis, wziąłem go na ręce i przejechałem zimną dłonią po jego miękkim futerku.
- Miramisek, głodny ? - pomrukiwał delikatnie, wpatrując się w moje oczy, i lekko drapiąc moje dłonie.
Odstawiłem futrzaka na podłoge i nasypałem jedzenia do miski.
Aj jakie było jego zadowolenie, kiedy zajadał się swoimi smakołykami.
Ruszyłem do kuchni, aby zrobić sobie kawę, moje emocje już troche opadły.
Ale gdy otworzyłem szafkę do której rzadko zaglądałem w ręce wpadła mi jakaś kartka.
Była na niej lista zakupów, a u góry data. Zmarszczyłem brwi, odkładając ją.
Pismo - Janny, Zakupy - duże, Data - środek mojej trasy koncertowej.
Zapewne robiła kolacje dla Niego. Znów podniosła mi ciśnienie, ale tym razem dużo bardziej.
W złości stłukłem ulubony kubek mojej eks i dwa talerze.
Kot mocno sie wystraszył i podbiegł gdzieś w głąb salonu.
Usiadłem, moje oczy się zaszkliły, ale nie napływały do nich łzy, nie płakałem, coś mi nie pozwalało, a miałem na to ochotę.
Dopiero teraz uświadomiłem sobie kim ona dla mnie była, jak bardzo za nią tęsknię.
Patrzyłem na pusty pokój, w którym panowała głucha cisza, zaczyna to być nudne, wiem.
Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, coraz bardziej pogrążałem sie w smutku, nie miałem siły na nic.
I nie chciałem widzieć nikogo.
****
Minął miesiąc, a ja wciąż trwam w martwym punkcie, nie wychodzę z domu, coraz rzadziej pojawiam się w Studio, jedyne na co chodzę to treningi u Candy.
To mi pomaga, ale niestety, dziewczyna wyjechała do Polski do rodziny na kilka dni i nie ćwiczymy.
Zamykam sie w sobie - wiem o tym doskonale.
Moi przyjaciele są na mnie chyba źli, że nie pojawiam się z nimi na imprezach, ale powinni zrozumieć co przechodzę.
Patrzyłem na ulice Stokholmu, popijając gorąca kawę, na parapecie leżał zeszyt,
ostatnie strony - puste.
Nie mam weny, nie mam o czym pisać piosenek.
Tak jest od kilku dni, a nawet tygodni, co się dzieje ? Chyba to koniec, koniec mojej kariery. Muszę zamknąć działaność, wyjechac gdzieś, zapomnieć o Jannie, E.M.D., płycie i Szwecji.
Nie ma innej opcji.
Wybrałem numer menadżera i po kilku sygnałach odezwał się bardzo dobrze znany mi głos.
- Cześć Danny, co jest ? - zapytał wesoło.
- Ja dzwonie w sprawie mojej kariery - powiedziałem drżącym głosem, odstawiając kubek napoju.
- Tak tak mów ja Cię slucham - widocznie był zajęty, bo w tle słychać było jakiś szum kartek.
- Chcę zakończyć karierę.
- Co ?! - wrzasnął, na co ja odłożyłem telefon.
Tak .. to koniec, już nie będzie ani płyty, ani żadnych tekstów o miłości, która nie istnieje, musze odejść, widac mój czas sie skończył.
Rzuciłem telefon na sofę i usiadłem obok, chowając twarz w dłoniach.
Miłość do muzyki, to to samo co do kobiety. Ale jeżeli brak Ci jednego kończysz wszystko bo brakuje Ci sensu, bo niby o czym mam pisać .. chyba jestem głupi, prawda ?
Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam czasu.
Przygotowania do Komersu, urodziny, treningi etc.
Ale rozdział już jest. :)




