wtorek, 29 stycznia 2013

Koniec ?

Dziewczyna spojrzała na mnie złym wzrokiem, jej oczy mnie przeszywały na wskroś, lecz nie wiedziałem co mam zrobić. Spuściłem wzrok i błądząc po drewnianym parkiecie usiłowałem coś wykombinować, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Nie chciałem jej okłamywać, bo to nie w moim stylu, bowiem jednak nie miałem wiekszego wyboru.
- Odpowiesz ? - podniosła ton.
W dalszym ciągu nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, szukając jakiegoś pomysłu westchnąłem i zrezygnowany spojrzałem w jej oczy.
- Nie jestem choreografem, tylko po prostu dużo umiem - przegryzłem dolną wargę, tak mocno, że aż zabolało.
Dziewczyna pokręciła głową i podeszła do luster.
Nic nie powiedziała, dała tylko znak, żebyśmy ćwiczyli.
Czułem sie coraz gorzej, wszystko przez Erika, musiał wpakować mnie w to bagno ?
Odwróciłem głowa i skasowałem go wzrokiem , już wesoła minka z twarzy mu zeszła.
Nie potrafił się skupić - tak samo jak ja. Kilka minut później Candy ogłosiła koniec teningu.Wszyscy zaczęli ulatniać się z Sali, tylko zostałem ja i mój przyjaciel razem z brunetką.
- Candy, ja .. przepraszam - usiadła na podłodze, krzyżyjąc nogi po turecku.
- Coć jeszcze ? - burknęła.
- Ja .. nie miałem pojęcia, że On - wskazałem na zakłopotanego Erika - że on mnie tutaj przywiezie.
Candy zmarszyczła brwi, wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała, a przez dłuższą chwilę panowała niezmiernie wielka cisza.
Wstała, zabierając ze sobą torbe do której włożyła dużą butelkę wody mineralnej.
- W porządku - uśmiechnęła się - nie szkodzi, chcesz się uczyć u mnie, okey. Tylko chyba
powinno być na odwrót - zatrzepotała rzęsami, zamykając torbę.
- Co masz na myśli ?
- Ja powinnam uczyć się u Ciebie - wyszczerzyła ząbki kierując się do wyjścia.
- W piątek próba o 16, nie spóźnijcie się - zawołała, wychodząc z Sali, tym samym zostawiając nas samych.

****

Nim wróciłem do domu wstąpiłem jeszcze na moment do zoologicznego - tak tak, Miramisowi po karmę, bo Czarny Leń nic innego nie zje, nawet normalnej karmy ze spożywczego. Królewicz.
Kiedy wychodziłem z zakupami spotkałem Jannę i Mike, czule obejmujących się.
Nie widzieli mnie i to chyba nawet lepiej, spojrzałem na Nich, teraz już się namiętnie całowali.
Nie mogłem tego znieść, we mnie się kotłowało, a moje serce rozwalało się na kawałki.
Zacisnąłem pięść, i odwracając sie napięcie ruszyłem do domu. Nie patrzyłem za siebie, wydawało mi się, że jednak mnie zauważyli, może to robli specjalnie, bym czuł się coraz gorzej. I uwierzcie, że czułem się fatalnie.
Z coraz większym smutkiem dochodziłem do drzwi mieszkania, otwierając je nieprzytomnie.
W drzwiach od razu przywitał mnie Miramis, wziąłem go na ręce i przejechałem zimną dłonią po jego miękkim futerku.
- Miramisek, głodny ? - pomrukiwał delikatnie, wpatrując się w moje oczy, i lekko drapiąc moje dłonie.
Odstawiłem futrzaka na podłoge i nasypałem jedzenia do miski.
Aj jakie było jego zadowolenie, kiedy zajadał się swoimi smakołykami.
Ruszyłem do kuchni, aby zrobić sobie kawę, moje emocje już troche opadły.
Ale gdy otworzyłem szafkę do której rzadko zaglądałem w ręce wpadła mi jakaś kartka.
Była na niej lista zakupów, a u góry data. Zmarszczyłem brwi, odkładając ją.
Pismo - Janny, Zakupy - duże, Data - środek mojej trasy koncertowej.
Zapewne robiła kolacje dla Niego. Znów podniosła mi ciśnienie, ale tym razem dużo bardziej.
W złości stłukłem ulubony kubek mojej eks i dwa talerze.
Kot mocno sie wystraszył i podbiegł gdzieś w głąb salonu.
Usiadłem, moje oczy się zaszkliły, ale nie napływały do nich łzy, nie płakałem, coś mi nie pozwalało, a miałem na to ochotę.
Dopiero teraz uświadomiłem sobie kim ona dla mnie była, jak bardzo za nią tęsknię.
Patrzyłem na pusty pokój, w którym panowała głucha cisza, zaczyna to być nudne, wiem.
Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, coraz bardziej pogrążałem sie w smutku, nie miałem siły na nic.
I nie chciałem widzieć nikogo.

****

Minął miesiąc, a ja wciąż trwam w martwym punkcie, nie wychodzę z domu, coraz rzadziej pojawiam się w Studio, jedyne na co chodzę to treningi u Candy.
To mi pomaga, ale niestety, dziewczyna wyjechała do Polski do rodziny na kilka dni i nie ćwiczymy.
Zamykam sie w sobie - wiem o tym doskonale.
Moi przyjaciele są na mnie chyba źli, że nie pojawiam się z nimi na imprezach, ale powinni zrozumieć co przechodzę.
Patrzyłem na ulice Stokholmu, popijając gorąca kawę, na parapecie leżał zeszyt,
ostatnie strony - puste.
Nie mam weny, nie mam o czym pisać piosenek.
Tak jest od kilku dni, a nawet tygodni, co się dzieje ? Chyba to koniec, koniec mojej kariery. Muszę zamknąć działaność, wyjechac gdzieś, zapomnieć o Jannie, E.M.D., płycie i Szwecji.
Nie ma innej opcji.
Wybrałem numer menadżera i po kilku sygnałach odezwał się bardzo dobrze znany mi głos.
- Cześć Danny, co jest ? - zapytał wesoło.
- Ja dzwonie w sprawie mojej kariery - powiedziałem drżącym głosem, odstawiając kubek napoju.
- Tak tak mów ja Cię slucham - widocznie był zajęty, bo w tle słychać było jakiś szum kartek.
- Chcę zakończyć karierę.
- Co ?! - wrzasnął, na co ja odłożyłem telefon.
Tak .. to koniec, już nie będzie ani płyty, ani żadnych tekstów o miłości, która nie istnieje, musze odejść, widac mój czas sie skończył.
Rzuciłem telefon na sofę i usiadłem obok, chowając twarz w dłoniach.
Miłość do muzyki, to to samo co do kobiety. Ale jeżeli brak Ci jednego kończysz wszystko bo brakuje Ci sensu, bo niby o czym mam pisać .. chyba jestem głupi, prawda ?

Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam czasu. 
Przygotowania do Komersu, urodziny, treningi etc.
Ale rozdział już jest. :)

wtorek, 22 stycznia 2013

Dancing School

W salonie na sofie siedział Matt i Cattis, rozmawiali o czymś zawzięcie, nie chciałem im przeszkadzać,
ale musiałem sie przywitać.
- Hej Wam - przywitałem się, na co oboje wstali.
- Daniel, cześć - rozpromieniona brunetka pocałowała mnie w policzek.
- Staaary, zawsze musisz sie tak wyperfomować - walnął Mattias.
- Coś Ci nie pasuje ? - podniosłem ton.
- Nie no skądże, ale troche się naraziłeś, bo Erik piekielnie lubi tę perfumę - wypalił.
Raaacja. Erik na sam zapach leci jak oszalały i mnie ... wącha.
Dziwne, prawda ? Ale nic na to nie poradzę. Na jego chorobę umysłową
lekarstw nie wynaleziono. Chyba żebyśmy go w jakimś szpitalu zamknęli - już nie jednokrotnie o tym
myśleliśmy z Matt'em , ale ostateczna decyzja była, żeby zostawić go z Nami.
Bo gdzie znajdziemy takiego drugiego przygłupa ?
Czasami nas denerwuje ale i tak go kochamy .. ekhem ekhem .. znaczy lubimy . :D
Nagle dołączył do nas Saade z jakimiś dwoma dziewczynami.
- Chciałem Ci przedstawić moje dwie koleżanki, jedna to Alice - wzkazał na rudą dziewczynę
- druga to Samanta - jest tancerką - uśmiechnął sie, a dziewczyny podały mi dłonie.
- Cześć, jestem .. - nie dokończyłem, bo pokiwały głową, więc chyba mnie znały. Zresztą
co to za głupie pytanie, to oczywiste, że mnie znały, skoro znały Saade to mnie chyba .. też.
Nagle spostrzegłem Erika, noo to ja w tył zwrot i bez jakiegokolwiek wyjścia
z sytuacji musiałem udać się nie gdzie indziej jak do łazienki.
Tsss, ciekawe co tyle czasu tutaj będe robił. To może jest głupie, ale
Erik zaraz coś wykombinuje, zawsze robi jakieś żarty, oczywiście czasmi narobi też jakiegoś przypału,
ale to rzadkość, przeważnie wszyscy śmieją się z jego odzywek, czynów etc.
Koleś potrafi rozruszać towarzystwo, ale ja nie miałem ochoty sie śmiać, bo nie miałem ku
temu powodów.
Chory psychicznie to on nie jest, ale czasami wydaje mi się, że jednak jest.
Po 10 minutach wyszedłem z tej nieszczęsnej łazienki i kogo zobaczyłem .. Erika.
Pokręciłem głową i wbiłem oczy w podłogę, usiłując go jakoś minąć, bezskutecznie.
Podszedł do mnie i zaczął nawijać o jakiejś panience. Z jego dosłownie bełkotu, bo
mówił tak szybko, że ledwo go rozumiałem. Wynikało, że spodobała mu się
Alice.
- Erik proszę Cię tylko nie odwal czegoś bezsensu, czasami jesteś okey ale czasami przeginasz -
popatrzyłem na niego, a on spuścił wzrok, przejechał dłonią po włosach, jeszcze raz na mnie
spojrzał i odszedł bez żadnego słowa.
Zobaczyłem, że chłopak podchodzi do dziewczyny i szarmancko prosi ją do tańca, a ona sie zgadza.
Usiadłem na sofie, wokół każdy sie bawił, Molly szalała z Ericem, Matt z Cattis, Erik z Alice, nawet Samanta
z Alex'em . Kilku chłopaków stało na balkonie, rozmawiali o niczym, inne osoby chodziły po mieszkaniu
zalewając się litrami alkoholu. Sam miałem ogromną ochotę czegoś sie napić, ale nie mogłem - prowadziłem.
Jeszcze niedawno, sam bawiłem się na imprezach jak oszalały, teraz nie mam na to ochoty.
Cholera ! Wciąż się nad sobą użalam. Danny zrób coś ze sobą, bo wpadniesz w depresję !
Postanowiłem sie bawić ze wszystkimi, nie moge wiecznie się zadręczać.
Wstałem i wyszedłem na balkon, rozmowa z kolegami Erica była całkiem miła, to chyba też dlatego,
że znam ich juz długo, spoko goście. Pogadaliśmy chwilę, po czym stwierdzilismy, że czas ruszać na parkiet.
Saade puścił szybszą muzykę i jazzda.
Szło mi nieźle, chciałem tylko zapomnieć o moich problemach i na szczeście się udało.

Kilka dni później ...

Dzisiaj Erik wysiągnął mnie na miasto. W jakim celu ? Nie powiedział.
Podobno chce mi coś pokazać. Widocznie to musi być coś mega, skoro z takim bananem chodzi.
Wysiedliśmy pod jakimś wielkim budynkiem. Nie było jakieś szczególne.
Kiedy zmierzaliśmy po schodach w górę zauważyłem ogromny napis, którego wcześniej
nie spostrzegłem.
` Dancing School` - hm .. szkoła tańca, z Angielską nazwą w Szwecji ?! Dziwne, nie wiedziałem, że
taka istnieje.
Weszliśmy do środka, całkiem miła archtektura - haha, co ja plotę, po prostu ładnie tutaj.
Do pokonania mieliśmy mase schodów, więc wybralismy winde i pojechalismy na 4 piętro.
Weszliśmy do jakiejś dużej Hali, były w nim lustra i kilka osób, stojących naprzeciwko.
Jedna dziewczyna coś mówiła, reszta słuchała ze zdumieniem.
- O Erik - powiedziała, jedna - była to Samanta.
- Cześć, cześć, słuchaj potrzebujemy choregorafi do nowej piosenki, mogłabyś nas
czegoś pouczyć ? - powiedział jędnym tchem.
Hooola hola, przeciez ja mam swoje Studio, swoich choreografów i swoich tancerzy.
O co tutaj chodzi ?
- Oczywiście, ale niestety ja już wychodze, Candy sie Wami zajmie.
Wyszła, zamykając za soba drzwi, a do sali weszła dziewczyna która miała uczyć MNIE tańca, noo
NAS tańca.
- Hey, słyszałam, że potrzebujecie układu tanecznego - podeszła z notesem, w którym coś pisała,
kiedy nagle się od niego oderwała, podniosła głowe i spojrzała ze .. zdziwieniem.
Zrobiło mi się niezmiernie głupio, bo to była ta dziewczyna na którą wpadłem, przed imprezą u Saade.
Super ! Jeszcze tego mi brakowało.
Nie mam zielonego pojęcia po co Erik mnie tutaj przywiózł, przecież mam własnych Tancerzy - WŁASNYCH !
Na wysokim poziomie. Dlaczego On musi zawsze robić wszystko na przekór.
A teraz jeszcze to .. jestem na niego wściekły, bo jak ja teraz wyglądam w oczach tej dziewczyny.
- Taaak, mamy taki trochę rytmiczny utwór i chcielibyśmy czegoś się nauczyć - wystrzeżył się zadowolony. Miałem ochote mu
przywalić w pysk.
- Okey okey, a więc zapraszam - pokiwała głowa i ruszyła przed siebie, a my za nią.
- Co Ty wyprawiasz, idioto - wysyczałem, zwalniając i prawie stając na środku Hali.
- O co Ci chodzi ?! - zapytał idąc za dziewczyną.
Nie odpowiedziałem. Nagadam mu w samochodzie, przysięgam że już z niego cało nie wyjdzie.
Wokół nas stało sporo osób, Candy powiedziała nam mniej więcej co i jak. I zaczęliśmy sie ruszać.
Oooo ! Tego się nie spodziewałem - była niesamowita. Naprawdę tworzyła spoko układy do naszego podkładu.
Ale to nie zmieniało faktu, że Erik zrobił ze mnie głupka.
- Odchyl sie troche w tył, bo jesteś za bardzo w przodzie, wygląda to sztywnie, musisz poruszać sie z wdziękiem - zaśmiała się,
pokazując Erikowi jak ma sie ruszać.
- Nie, nie, nie ! - odwróciła sie do bruneta, złapała go za ramiona i pokazała jak to ma wyglądać.
- I nie stawaj na palacach, to nie balet - uderzyła chłopaka lekko w plecy.
- Powiedziałaś że z wdziękiem - zmarszczył brwi, cofając sie do tyłu, na co wszyscy wybuchneli śmiechem.
Candy westchnęła, uderzyła sie w czoło. Biedula, będzie sie z Baranem użerała.
- Ale nie masz udawac kobiety, tylko robić to bardziej seksi.
- To seksi czy z wdziękiem ? - spojrzał pytająco.
Podszedłem do niego i walnąłem go z liścia w dziób, oczywiście lekko.
- Ty rób to co Ci każde Candy a nie debila udajesz, którym i tak juz jesteś. Nogi sztywno a dłonie lekko w bok - pokazałem.
- Tyyy choreograf, zajmij sie lepiej .. - ugryzł sie w język.
- To Ty jesteś choreografem ? - zapytała krzyżyjąc ręce.

Kasiiia i Czarna, zaskoczone ? Nie powiem - ale rzeczywiście miałam taką chęć napisania rozdziału o tym, że poznają się na imprezie. Ale po co ? Można trochę pokomplikować Danielowi życie. :D

środa, 16 stycznia 2013

Komu w drogę temu but.

Dziś wybieramy się z chłopakami za miasto. Tylko my we troje.
Musimy odpocząć, po premierze piosenki , która odbyła sie dwa tygodnie temu.
Od czasu kłótni z Mike, nie widziałem się z nim, został wydalony z mojego Studio.
Nie ma się co przejmować. Sam wybrał sobie taki los.
- Mamy wszystko ? - zapytał gorączkowo Mattias.
- Chyba tak. - odpowiedziałem.
- Nie ma chyba, albo tak, albo nie ? - wrzasnął, przejeżdżając dłonią po czole.
- No co Ty się tak od razu denerwujesz, wyluzj się Kooociaku Ty - zaśmiał sie Erik.
- Ty weź się odwal, co ? Musisz się tak do wszystkich kleić ? Gej jesteś czy co ? - warknął zdenerwowny Matt.
- Sam jesteś gej. Ja Cie po prostu lubię.
- To okazuj to tak jak Pan Bóg przykazał, a nie strzelasz jakimiś tekstami.
- Mattias, uspokój się - upomniałem go.
- No co ? - zapytał.
- Nie wydzieraj się na wszystkich, to ma być miły dzień, ogarnij, okej ? - spojrzałem na niego,
był bardzo wkurzony, co go ugryzło ?
Wsiedliśmy do samochodu. Oczywiście ja za kierwonicą.
- Ładnie to tak wykorzystwać młodszych ? - zapytałem z uśmiechem.
- Ty lepiej nie gadaj tylko jedź . - oczywiście wkurzony Mattias.
Droga przebiegała nam spokojnie , do pewniego momentu.
Nagle auto stanęło iii .. koniec.
- Co jest ? Erik to Twoje auto jakieś rypnięte jest !
- Ty się tleniony nie odzywaj, Twoje ostatnio też pokazało co umiało.
Spojrzałem na Erika morderczym wzrokiem. On to zawsze musi się odezwać, a jak już się odezwie
to przeważnie musi mi dogiąć. Popatrzyłem na licznik.
- Pewnieeee że tak. Erik wiesz co to jest 'Stacja benzynowa' ? - walnąłem.
- No wiem, takie coś, tam jedzie i tam się staje i co się tam paliwo do auta nalewa, a co ? - oderwał wzrok od telefonu i
spojrzał na mnie z uśmiechem.
- A korzystasz Ty z tego czy nie bardzo ? - ciągnąłem.
- Do czego zmierzasz ? - zapytał Mattias.
- A do tego, że jedziemy dopiero 40 minut. a nie mamy paliwa , do tego zmierzam ! - krzyknąłem i odwróciłem sie do Erika, który
był czerwony jak burak.
- Erik Ty durniu, przecież miałeś auto zatankować, wiesz że po drodze nie mijamy żadnych stacji ! - rzucił sie Matt.
- No zapomniało mi się , nooo - jęczał.
- Ty jesteś rzeczywiście jakiś tępy - dogiałem.
- Przypominam, że Ty tutaj jesteś blondynem.
- A ja Ci przypominam, że samochód sie tankuje przed wyjazdem.
- No i co teraz zrobimy ? - Matt.
- Zadzwonimy po pomoc . - powiedziałem i wyciągnąłem z kieszeni telefon, przeraziłem się.
Nie miałem zasięgu.
- Leżymy.
- Czego ? - zapytali równocześnie.
- W tej puszczy zasięgu nie ma.
- Noo .. leżymy - zaśmiał sie Erik.
- Uspokój się baranie ! Co robimy ?
- Przecież powiedziałeś, że leżymy ? - rozłożył się na tylnym siedzeniu z uśmiechem na ustach.
- Ty się już przymknij, głąbie okej ?! - wrzasneliśmy.
- Idziemy ? - zapytał zdezorientowany Mattias.
- No nie mamy wyboru, no wyłaź Erik, z Tobą jak z dzieckiem normalnie - krzyknąłem, na co Erik aż podskoczył.
Co on się taki przestraszony zrobił ? Zapewne nadal ma przed oczami te fanki.
Wsumie, nie dziwię się. Miałem ochotę go strzelić w ten jego głupi łep.
Szliśmy chyba z 1,5 godziny. Chciało nam sie pić, byliśmy zmęczeni, nogi nas bolały.
Ten cymbał to jest rzeczywiście cymabał. Jak można auta nie zatanować i to przed wyjazdem ?
Zabije go kiedyś, obiecuje.
Ściągneliśmy pomoc, ZATANKOWALIŚMY auto iii... wróciliśmy do domu.
Byliśmy tacy wściekli, że woleliśmy nie kontynuować tego wyjazdu.

*****

Byłem umówiony z Saade w kawiarni. Nie wiem czego mógł ode mnie chcieć.
Przez telefon nic nie chciał mi powiedzieć, aż sie wytraszyłem.
Stwierdziałem, że pieszo będzie lepiej, przewietrze się trochę i wogóle.
Szedłem przed ulice Stockholmu, zmierzając do miejsca spotkania. W uszach miałem słuchawki.
Lubiłem słuchać muzyki, gdy gdzieś szedłem lub jechałem.
Patrzyłem bardziej przed siebie niż pod nogi, rozmyślałem.
Dziwne ? Czy ja wiem, po prostu tak już miałem, że kiedy słuchałem jakiegoś bitu
w samotności, myślałem o życiu. Pomagało mi to nawet.
Nagle sie z kimś .. zderzyłem ?
Wystraszony spojrzałem na to co się stało.
- Sorry - rzekłem.
- Nie szkodzi - rzuciła dziewczyna.
Pomogłem pozbierać jej karki, które rozsypały się po chodniku.
Było mi niezmiernie głupio, że nie uważałem na to jak ide.
- Nie trzeba - protestowała z uśmiechem.
- Trzeba, naprawde przepraszam, zamyśliłem się i tak jakoś wyszło.
Podniosła głowę. Była naprawdę ładna. Jeszcze bardziej było mi głupio. Co ona sobie o mnie pomyślała.
Pewnie, że jestem jakimś idiotą. Trudno, nie miałem na to wpływu - przecież na nią wyleciałem.
Pomogłem jej to pozbierać i ruszyłem przed siebie.
Po jakis 10 minutach byłem już w kariarni.
- Siema, siema - przywitałem kumpla.
- No heyy.
- Co to za sprawa ?
- W zasadzie są dwie sprawy. - uśmiechnął się.
Zaciekawiło mnie jakie.
- Jedna to taka, że trzeba mi tytuł dla piosenki - zaczął.
- To Ty jeszcze nie nadałeś tytułu ? - zdziwiłem się.
- Nie, dobra o tym później. Druga to taka, że dzisiaj wieczorem organizuje przyjęcie, znaczy imprezę.
Mam nadzieję, że wpadniesz ?
- Mhhm.. - poczochrałem sie po głowie.
- A zresztą co ja się Ciebie bedę pytał, masz być i nie ma gadania. - oznajmił.
No to pięknie. A chciałem sobie odpocząć troche od tych wyjazdów, prób,
koncertów, nawet ludzi. Chciałem pobyć troche sam, zamknąć się w pokoju i
z nikim sie nie widywać.
Moi fani jakby się dowiedzieli, że tak powiedziałem, pewnie obrazili by się na mnie.
Ale już mnie to nie obchodzi. Ciągle byłem dla każdego, kiedy ktoś czegoś potrzebował.
Znów myśle o Jannie .. cholera, dlaczego wciąz\ż tkwi w mojej głowie, w moim umyśle.
Nie miałem ochoty na tę imprezę, ale co miałem zrobić .. Saade to mój przyjaciel.
Jest młodszy, zaczyna swoja karierę, pomagam mu i on mi też pomaga. Nie wypada mi go zawieść.
- Kto jeszcze będzie ? - spytałem.
- Ze znajomych to Mattias z Cattis, Erik, Alex, poznasz resztę na miejscu.
- O któreej - wyjęczałem.
- O 19:00 i nie jęcz, tylko masz być, troche zabawy Ci sie przyda. - pogroził palcem.
- Doobra, a co z tym tytułem ?
- No właaśnie, tym się zajmiemy jutro - rzekł.
- Jutro to Ty będziesz błagał łózka i wody - rozśmiałem się.
- Może tak źle nie będzie. Mam nadzieje że mi chłupy nie rozniesiecie.
- Tę kwestie kieruj do Erika, on jest pajacem numer jeden, do wszystkiego zdolny.
- Dobra ja uciekam, tylko pamiętaj, pozamykaj zbędne pomieszczenia, Erik wszędzie wlezie i później będą kłopoty,
że coś ciamajda zbiła. - powiedziałem wychodząc, na co Saade tylko sie zaśmiał.

O 16 wyszedłem do siłowni. Troche sportu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Poświczyłem jakąś godzinkę i miałem wychodzić, kiedy zobaczyłem .. Mike.
On mnie śledzi ? Łazi wciąż za mną.
Skasowałem go wzrokiem, po czym wyszedłem.
Nagle usłyszałem głos. Jego głos.
Nie odwróciłem się, twardo szedłem przed siebie.
Po chwili ucichł. Chciałem żeby dał mi spokój, żeby mnie nie nękał, nie prosił
o wybaczenie i przyjęcie go spowrotem do Studio. Miałem dosyć całego tego zamieszania.
Włożyłem słuchawki na uszu i puściłem jakąś piosenkę. Szedłem powoli, tym razem patrząc nie tylko pod nogi, ale
też czy przypadkiem na kogoś nie wlazłem. Na sama myśl o tym robi mi się głupio ale równiez pojawia się uśmiech na mojej twarzy.
Mijałem drzewa, bloki, Centra Handlowe, różne sklepy i Galerie. Cukiernie i Spożywcze, patrzyłem na kolorowe reklamy.
Mijałem ludzi, psy i koty. Szedłem do domu, miałem drobny kawałek do pokonania, ale nie robiło mi to różnicy.
Może nawet i lepiej ? Świeże powietrze - to jest to.
Kiedy zobaczyłem swój blok ściągnąłem słuchawki i ruszyłem po schodach do mieszkania.
Otworzyłem drzwi i do niego wszedłem rzucając torbę gdzies w kąt.
Spojrzawszy na zegar nieco sie przeraziłem . Była 17:30 .
Zjadałem coś lekkiego w pośpiechu pijąc gorącą herbatę z cytryną.
Wykąpałem się, poszperałem w szafie, dobrałem ciuchy, nażelowałem włosy.
Była 18:45 - idealnie.
Wyciągnąłem z szafy kurtkę, zabrałem dokumenty, portfel, klucze i telefon i zamknąłem drzwi.
Pośpiesznie pokonując schody znalazłem się na dole.
U Erica byłem 20 minut później.
Musiałem jeszcze zatankować - taka tam mała przestroga, przez Erika.:D
- Yoo - przywitał mnie i wpuścił do środka.
Było już sporo ludzi jak na tę godzinę.

Rozdział pojawił się szybko, bo akurat go pisałam nim założyłam bloga . :D
Kolejny będzie taki bardziej .. świeży .
Mam nadzieję, że może być ? ;]

niedziela, 13 stycznia 2013

Fanki

Minęło trzy dni od rozstania z Janną. Czuje się i nawet wyglądam jak wrak człowieka.
Na zegarze wybijała 5:45, prawie nic nie spałem. Wstałem i wypiłem kawę.
Nic mi nie pasowało, wszystko mnie drażniło.
Chmury za oknem, szafa która nigdy mi nie przeszkadzała, a teraz mnie wkurza,
nawet dźwięk wody w kranie.
Jednym słowem - odechciało mi się żyć.
Jedni powiedzą 'Stary to tylko dziewczyna', ale dla mnie była bardzo ważna, tyle lat spędzilismy razem,
tyle wspólnych chwil, tyle upadków i wzlotów. Nie da sie tego wszystkiego tak szybko wymazać.
Tymbardziej, że wybrankiem mojej kobiety jest .. mój tancerz.
Nawet się tego nie spodziewałem, jak Mike mógł mi to zrobić ?! Co za ..

O 7:00 byłem w Studio, czekałem na Matt'a i Erika. W zasadzie tylko na Erika, bo Mattias własnie przyjechał.
- Siema - przywitał sie.
- No hej - uśmiechnąłem sie deliktanie.
- Co tam, co tam ?
- A co ma być ? - zmierzyłem go morderczym wzrokiem.
- No zresztą .. ee - zaciął się.
Zabraliśmy sie do pracy, Erika wciąż nie było. A zawsze drze się na mnie, że to ja się spóźniam. Burak.
Rozmawialiśmy własnie o nowej płycie, kiedy do 'biura' wbiegł Erik.
- Fanki mnie goniły - dyszał.
- A wyglądasz jakby Cię goniło stado wilków, przed fanami się nie ucieka - skomentowałem.
- Ooo znalazł się, ten co nie ucieka przed fankami.
- Dobra dobra - zakończyłem. - Karny ! Za spóźnienie ! - zmieniłem temat.
- Co ? Ale .. - nie dokończył.
Pokazałem mu zegarek - No ? Coś jeszcze Ericzku ? - zaśmialismy sie z Mattiasem.
- Bo mnie fanki goniły !
- No właśnie, i z tego oto powodu powienieneś być przed nami - walnął Matt.
Zaczeliśmy sie śmiać, Erik też.
- Danny ale Ty się .. - już chciał cymbał cos powiedzieć ale mu przerwałem.
- Ty przepadkiem nie miałeś czegoś robić, co ? Bo my tutaj z Mattiasem ciężko pracujemy,
a Ty tylko kłapiesz. - uśmiechnąłem sie.
- Peeewnie, ja mam sie zamknąć i nie odzywać, pewnie że tak. - rzucił robiąc głupie miny.
- Dobrze że zrozumiałeś.
Mina Erika - osłupienie. :D
- Debil !
- Ciota ! - dowaliłem.
- I do czego to było ?
- Do Ciebie.
- Wychodze ! - obraził się.
- Idź.
Erik wstał, popatrzył na mnie i Matta.
- Albo wiecie co ? Jednak zostanę, tak zostanę. - chyba przypomniał sobie co go goniło.:D
- Fanek się boisz ? - spojrzałem na niego.
- Nie.
- Booisz się, bo boisz sie wyjść.
- Wcale nie.
- Tak tak.
- Nie-e-e-e.
Wtrącił się Mattias :
- Zamknijcie sie oboje. To że Erik sie boi fanek to ..
- Wcale sie nie boje - bronił się Erik.
- Boisz się boisz. - - zaczeliśmy sie śmiać.
Wkurzony Erik zabrał sie do pracy a my jeszcze przez chwile sie z niego śmialiśmy.
Skończyliśmy. Nowy utwór.
Wszyscy wyszliśmy ze Studio.
- To co, piwko ? - zapytał Erik.
- Jasne tylko wiesz, troche się wykosztujesz. - zaśmiałem się.
- Czego ?
- Bo masz troche tych fanek.
- Gdzie ? - przeraził się.
Wybuchnęliśmy z Mattiasem śmiechem.
- Przestańcie sie śmiać, ich naprawdę było duuuuużo - machał rękoma.
- Tak tak Erik, dużo - przedrzeźnialiśmy go.
Wieczorem wpadliśmy na obiecane piwo.
Oczywiście Erik wciąż ostrożnie obserwował co się wokół dzieje.
Chyba rzeczywiście strasznie go przestraszyłem,
ale nie mogłam sie powstrzymać, jego mina była naprawdę
przezabawna.
Kiedy wyszliśmy z baru ciągle odwracał się za siebie - biedaczek.

*****

Właśnie wchodziłem do Studia Tanecznego, kiedy zahaczyłem jeszcze o biuro.
- Czeeeeść wszystkim. - przywitałem pracowników.
Uśmiechnęli się a ja kontynuuowałem.
- Potrzebuje tancerza, najlepiej od zaraz, gdybyście mieli kogoś polecic to dajcie mi znać.
Powiedziawszy to zwróciłem sie do dyrektora
- Mógłbyś wywalić Mike ze swojego stanowiska ?
Nie czekając na odpowiedź ruszyłem do szatni. Przebrałem sie i wszedłem do Hali.
Przywitałem moich tancerzy, po czym zaczeliśmy ćwiczyć. Wszystko szło świetnie.
Do momentu kiedy w lustrze nie zobaczyłem Mike. Który z torbą wchodził do Sali.
Przerwałem.
- A Ty czego tutaj szukasz ? - złowrogo na niego spojrzałem.
- Pracuje tutaj .
- Już tutaj nie pracujesz - oznajmiłem.
- Ale, jak to, przecież sam mówiłeś że jestem dobrym tancerzem.
- Byłeś .. dopóki nie dowiedziałem sie co wyprawiłeś za moimi plecami.
- Ale czy to ma jakiś związek z pracą, nie mieszajmy pracy z prywatnymi sprawami. - zaczął mi tłumaczyć.
- Haha Panu juz dziękujemy za uwagę, wyjdź.
- Ale Daniel ..
- Wynocha ! - krzyknąłem.
Ani nie drgnął.
Podeszłem do ściany i nacisnąłem czerwony przycisk, po czym krzyknąłem 'Ochrona !"
Przecież nie bedę się z nim szamotał. Szkoda nerwów.
Do Sali wbiegli dwaj dobrze mi znani ochroniarze i zabrali tego .. tego człowieka.
- Ten facet nie ma prawa tutaj wejść, proszę go nie wpuszczać nigdy więcej - warknąłem.
Mike oczywiście sie wyrywał i krzyczał.
- Dlaczego go wyrzuciłeś ? - powiedziała Anne.
- Bo mnie denerwuje. Wracamy do pracy.

Około godziny 17:00 pojechałem do Erica.
Chciałem sprawdzić jak mu idzie ta jego nowa piosenka.
Podobno to będzie hit. :D
Ale niestety nie zastałem go w domu.
Wróciłem do siebie, włączyłem Tv i skakałem po kanałach.
Bylo mi smutno i przykro po tym co zrobił Mike i Janna.
Ale co mogłem na to poradzić ? Nic, musiałem żyć dalej. Musiałem...

Czytacie ? :P
Jeśli kogoś jeszcze mam informować o nowych rozdziałach, niech napisze.:)
Miłego wieczoru. :*

piątek, 11 stycznia 2013

Pech

Nastał piękny okres, a mianowicie - wiosna.
Nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu, aż chciało się żyć.
Wyjrzałem za okno .. no no, nie powiem, że są jakieś rewelacje,
ale i tak byłem zadowolony.
Lubiłem tę porę roku, oczywiście nie tak jak lato, ale lepsze to niż zima .
Brrr . Aż mnie ciarki przeszły.
No nic, trzeba się zbierać. Dzisiaj dosyć męczący dzień mnie czeka.
Studio, później przećwiczenie nowej choreografii, muszę jeszcze zajrzeć do
Saade, bo ma jakieś problemy z nowym utworem i chce żebym mu coś podpowiedział.
Szybko sie ogarnąłem i wyszedłem z domu, pośpiesznie zamykając za sobą drzwi.
Nie miałem za wiele czasu, i tak byłem już troche spóźniony, a tu jak na złość dzwoni telefon.
- Halo ?
- Cześć, słuchaj Danny, mam mała prośbe do Ciebie - usłyszałem głos Janny.
- Cos się stało ?
- Nie nic, tylko .. mógłbyś do mnie wpaść dziś wieczorem ?
- Dziś wieczorem ? Eee tak tak oczywiście będę.
- Dziękuję, to do usłyszenia.
Rozłączyła się.
Ciekawe co się stało ? Miała lekko drżący głos.
Zbiegłem po schodach i w mgnieniu oka znalazłem się obok samochodu, otworzyłem go i
wsiadłem.
Zapiąłem pas i przekręciłem kluczyk.
' brffff' .. - co jest ? palnąłem sam do siebie.
Spróbowałem jeszcze raz . Nic.
Byłem tak wściekły że od razu próbowałem wysiąść z auta, zapominając przy tym o pasach.
- Co za dzień ? A zapowiadało sie tak wspaniale.
Miałem dwie możliwości : albo po kogoś zadzwonić albo .. chociaż nie, była tylko jedna mozliwość.
TAXI .
Troche sobie poczekałem na Pana kierowcę, nie rozumiem komu w tym kraju dają prawko.
Żeby nie znać Stockholmu.
Kiedy już szanowny Pan przyjechał i zawiózł mnie do Studio, wręcz biegiem do niego weszłem.
Miny chłopaków nie były zbyt przyjazne, wręcz przeciewnie - byli wściekli.
- Godzina spóźnienia ! - wrzasnął Mattias
- Nie masz zegarka ? - oczywiście Erik musiał mi dociąć.
- Sorry, miałem problem z autem
- Długo czekałeś na ta lawetę. - burknął Erik.
- Co ? Na jaką lawetę ?
- Nooo skoro Ci sie samochód spieprzył to chyba dzwoniłeś po jakąś pomoc drogową ?
- Pod domem .. nie chciał mi zapalić, nie wiem co się z nim dzieje.
- Kup nowy - wtącił sie Mattias.
- Chyba tak zrobie. Dobra bierzmy się do roboty.
Chłopcy wrócili do swojego wcześniejszego ślęczenia przy kartkach a ja wziąłem teksty które akurat były świeżo napisane.
Między czasie zrobiłem sobie kawę.
Upiłem łyk napoju, kiedy rozbrzmiał telefon Erika z jakąś głupia piosenką w tle.
Nie kminie człowieka. Jak można na dzwonek w telefonie ustawiać sobie jakieś Ruskie bunga bunga.
Wyrwało mnie to z czytania notatek i pech chciał że wylałem na nie kawę.
- Cholera ! - wrzasnałem
- No Danny, nowe notatki, coś Ty narobił ! - rzucił sie Mattias.
- Sorry zaraz to posprzątam
Zabrałem sie do ścierania tego nieszczęsnego napoju, kiedy wszedł Erik.
- To jakieś kpiny ! Daniel Ty jesteś rzeczywiście jakąś pechową blondynką !
- Ty się zamknij ! - spiorunowałem go wzrokiem i pogroziłem palcem.
- Ale patrz co narobiłeś, rozlałeś kawe na tek.. - jęczał.
- Powiedziałem Ci coś, zamknij dziób i pomóż mi ścierać.
- Ale to nowy tekst - nie dawał za wygraną.
Wstałem, spojrzałem na niego morderczym wzrokiem
- Jeśli chcesz pozostać w tym pomieszczeniu cało, bez żadnych ustarek to sie lepiej przymknij. - wrzasnąłem.
Już nic nie odpowiedział, usiadł posłusznie na sofie i grzebał coś w internecie.

Po dwugodzinnym spędzeniu czasu w studio z dwoma przygłupami, zamówiłem tę cholerna TAXI i pojechałem do Mojego Studia Tanecznego, gdzie miałem przećwiczyc nowe układy.
Jednak podczas wchodzenia po schodach dostałem esemesa od jednego z tancerzy.
` Danny przepraszam, ale nie dam rady dzisiaj przyjść na treneing '
Chyba mnie szlak trafi. Wbiegłem do Sali, spojrzałem na tancerzy i zrezygnowanym głosem powiedziałem.
- Musimy zmienić choreografie, zatańczymy bez jednej osoby.
Włączyłem muzyke i zaczelismy tańczyć. Nic mi nie wychodziło, wciąż się myliłem.
- Stary co z Tobą ? - zapytał Jack.
Nie odpowiedziałem. Co miałem powiedzieć ? `Mam jakiegoś pecha dzisiaj ?' Przecież to jest śmieszne.

Około 16 wybrałem sie do Saade, wcześniej zadzwoniłem do znajomego Mechanika, dosyć szybko naprawił mi to moje Cacko.
U Erica nie spędziałem wiele czasu, pomogłem mu przy tym i owym i pojechałem do Janny.
Zadzwoniłem do drzwi, nie czekałem długo, bo Janna szybko je otworzyła.
- Cześć, wchodź - wpuściła mnie do środka.
Coś mi nie grało. Próbowałem ją pocałować na przywitanie ale się odsunęła.
- Chodźmy do salonu - rozkazała drżąco.
No cóż, poszedłem. A widok jaki tam zastałem trochę mnie zdziwił.
Albowiem w pokoju na sofie siedział Mike - mój tancerz. Tak ten, który dzisiaj nie
przyszedł na trening i na którego z tego powodu byłem mega wściekły.
Odwrócił się, podszedł do mnie lecz nie podał mi dloni.
Nic nie powiedział. Dziwne.
- Słuchaj .. - zaczęła brunetka.
- No słucham, slucham, co On tutaj robi ? Na treningu go nie było, a akurat u mojej dziewczyn sie znalazł. - burknąłem.
Kobieta usiadła a po jej policzkach poleciały łzy. `Co jest ?` - pomyślałem, kiedy z mojego rozmyślania wybił mnie głos Janny.
- My .. my jesteśmy razem, ja i Mike. Przepraszam, naprawdę. - rzuciła szlochając Janna.
Wbiło mnie w ziemię. Mój tancerz i moja dziewczyna. Chwiilaa.
Spojrzałem na Mike.
- Ty idioto, odbiłeś mi dziewczyne ! - krzyknąłem i strzeliłem mu w twarz.
- Daniel ! Zostaw. Przepraszam. - wtrąciła sie.
- Od kiedy to trwa ?! - wysyczałem.
- Od trzech miesięcy.
Spojrzałem jeszcze raz na nich, chciałem mu przyłożyć, ale to i tak by nic nie dało.
Wyszedłem.
Lekki wiatr wiał mi w twarz, niebo sie chmurzylo, a moje dłonie drżały.