piątek, 11 stycznia 2013

Pech

Nastał piękny okres, a mianowicie - wiosna.
Nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu, aż chciało się żyć.
Wyjrzałem za okno .. no no, nie powiem, że są jakieś rewelacje,
ale i tak byłem zadowolony.
Lubiłem tę porę roku, oczywiście nie tak jak lato, ale lepsze to niż zima .
Brrr . Aż mnie ciarki przeszły.
No nic, trzeba się zbierać. Dzisiaj dosyć męczący dzień mnie czeka.
Studio, później przećwiczenie nowej choreografii, muszę jeszcze zajrzeć do
Saade, bo ma jakieś problemy z nowym utworem i chce żebym mu coś podpowiedział.
Szybko sie ogarnąłem i wyszedłem z domu, pośpiesznie zamykając za sobą drzwi.
Nie miałem za wiele czasu, i tak byłem już troche spóźniony, a tu jak na złość dzwoni telefon.
- Halo ?
- Cześć, słuchaj Danny, mam mała prośbe do Ciebie - usłyszałem głos Janny.
- Cos się stało ?
- Nie nic, tylko .. mógłbyś do mnie wpaść dziś wieczorem ?
- Dziś wieczorem ? Eee tak tak oczywiście będę.
- Dziękuję, to do usłyszenia.
Rozłączyła się.
Ciekawe co się stało ? Miała lekko drżący głos.
Zbiegłem po schodach i w mgnieniu oka znalazłem się obok samochodu, otworzyłem go i
wsiadłem.
Zapiąłem pas i przekręciłem kluczyk.
' brffff' .. - co jest ? palnąłem sam do siebie.
Spróbowałem jeszcze raz . Nic.
Byłem tak wściekły że od razu próbowałem wysiąść z auta, zapominając przy tym o pasach.
- Co za dzień ? A zapowiadało sie tak wspaniale.
Miałem dwie możliwości : albo po kogoś zadzwonić albo .. chociaż nie, była tylko jedna mozliwość.
TAXI .
Troche sobie poczekałem na Pana kierowcę, nie rozumiem komu w tym kraju dają prawko.
Żeby nie znać Stockholmu.
Kiedy już szanowny Pan przyjechał i zawiózł mnie do Studio, wręcz biegiem do niego weszłem.
Miny chłopaków nie były zbyt przyjazne, wręcz przeciewnie - byli wściekli.
- Godzina spóźnienia ! - wrzasnął Mattias
- Nie masz zegarka ? - oczywiście Erik musiał mi dociąć.
- Sorry, miałem problem z autem
- Długo czekałeś na ta lawetę. - burknął Erik.
- Co ? Na jaką lawetę ?
- Nooo skoro Ci sie samochód spieprzył to chyba dzwoniłeś po jakąś pomoc drogową ?
- Pod domem .. nie chciał mi zapalić, nie wiem co się z nim dzieje.
- Kup nowy - wtącił sie Mattias.
- Chyba tak zrobie. Dobra bierzmy się do roboty.
Chłopcy wrócili do swojego wcześniejszego ślęczenia przy kartkach a ja wziąłem teksty które akurat były świeżo napisane.
Między czasie zrobiłem sobie kawę.
Upiłem łyk napoju, kiedy rozbrzmiał telefon Erika z jakąś głupia piosenką w tle.
Nie kminie człowieka. Jak można na dzwonek w telefonie ustawiać sobie jakieś Ruskie bunga bunga.
Wyrwało mnie to z czytania notatek i pech chciał że wylałem na nie kawę.
- Cholera ! - wrzasnałem
- No Danny, nowe notatki, coś Ty narobił ! - rzucił sie Mattias.
- Sorry zaraz to posprzątam
Zabrałem sie do ścierania tego nieszczęsnego napoju, kiedy wszedł Erik.
- To jakieś kpiny ! Daniel Ty jesteś rzeczywiście jakąś pechową blondynką !
- Ty się zamknij ! - spiorunowałem go wzrokiem i pogroziłem palcem.
- Ale patrz co narobiłeś, rozlałeś kawe na tek.. - jęczał.
- Powiedziałem Ci coś, zamknij dziób i pomóż mi ścierać.
- Ale to nowy tekst - nie dawał za wygraną.
Wstałem, spojrzałem na niego morderczym wzrokiem
- Jeśli chcesz pozostać w tym pomieszczeniu cało, bez żadnych ustarek to sie lepiej przymknij. - wrzasnąłem.
Już nic nie odpowiedział, usiadł posłusznie na sofie i grzebał coś w internecie.

Po dwugodzinnym spędzeniu czasu w studio z dwoma przygłupami, zamówiłem tę cholerna TAXI i pojechałem do Mojego Studia Tanecznego, gdzie miałem przećwiczyc nowe układy.
Jednak podczas wchodzenia po schodach dostałem esemesa od jednego z tancerzy.
` Danny przepraszam, ale nie dam rady dzisiaj przyjść na treneing '
Chyba mnie szlak trafi. Wbiegłem do Sali, spojrzałem na tancerzy i zrezygnowanym głosem powiedziałem.
- Musimy zmienić choreografie, zatańczymy bez jednej osoby.
Włączyłem muzyke i zaczelismy tańczyć. Nic mi nie wychodziło, wciąż się myliłem.
- Stary co z Tobą ? - zapytał Jack.
Nie odpowiedziałem. Co miałem powiedzieć ? `Mam jakiegoś pecha dzisiaj ?' Przecież to jest śmieszne.

Około 16 wybrałem sie do Saade, wcześniej zadzwoniłem do znajomego Mechanika, dosyć szybko naprawił mi to moje Cacko.
U Erica nie spędziałem wiele czasu, pomogłem mu przy tym i owym i pojechałem do Janny.
Zadzwoniłem do drzwi, nie czekałem długo, bo Janna szybko je otworzyła.
- Cześć, wchodź - wpuściła mnie do środka.
Coś mi nie grało. Próbowałem ją pocałować na przywitanie ale się odsunęła.
- Chodźmy do salonu - rozkazała drżąco.
No cóż, poszedłem. A widok jaki tam zastałem trochę mnie zdziwił.
Albowiem w pokoju na sofie siedział Mike - mój tancerz. Tak ten, który dzisiaj nie
przyszedł na trening i na którego z tego powodu byłem mega wściekły.
Odwrócił się, podszedł do mnie lecz nie podał mi dloni.
Nic nie powiedział. Dziwne.
- Słuchaj .. - zaczęła brunetka.
- No słucham, slucham, co On tutaj robi ? Na treningu go nie było, a akurat u mojej dziewczyn sie znalazł. - burknąłem.
Kobieta usiadła a po jej policzkach poleciały łzy. `Co jest ?` - pomyślałem, kiedy z mojego rozmyślania wybił mnie głos Janny.
- My .. my jesteśmy razem, ja i Mike. Przepraszam, naprawdę. - rzuciła szlochając Janna.
Wbiło mnie w ziemię. Mój tancerz i moja dziewczyna. Chwiilaa.
Spojrzałem na Mike.
- Ty idioto, odbiłeś mi dziewczyne ! - krzyknąłem i strzeliłem mu w twarz.
- Daniel ! Zostaw. Przepraszam. - wtrąciła sie.
- Od kiedy to trwa ?! - wysyczałem.
- Od trzech miesięcy.
Spojrzałem jeszcze raz na nich, chciałem mu przyłożyć, ale to i tak by nic nie dało.
Wyszedłem.
Lekki wiatr wiał mi w twarz, niebo sie chmurzylo, a moje dłonie drżały.


4 komentarze:

  1. Fajnie się zaczyna :) Dodam Twój blog do linków. Możesz mnie informować o nowych notkach? Odwdzięczę się tym samym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "To jakieś kpiny ! Daniel Ty jesteś rzeczywiście jakąś pechową blondynką !" leżę, kwiczę i nie wstaję xD
    Zapowiada się fajnie, czekam na następny rozdział i jeśli możesz to informuj mnie o nowych :) Odwdzięczę się tym samym. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle, nieźle. Czekam na cd. Mam nadzieję szybki;) informuj mnie o cd oki?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ou, ciekawie się zaczyna :) informuj mnie o kolejnych rozdziałach c: odwdzięczę się tym samym c:

    OdpowiedzUsuń