czwartek, 21 lutego 2013

Powrót

Zegar pokazywał godzinę 6:07, nie spałam całą noc. Daniela nie ma do tej pory. Nie odzywa się, nie odbiera wgl telefonu. Co sie stało ? Nie mam pojęcia. Boje się o Niego...
Może powinnam zgłosić to na policję ? Ale znając Polskie Prawo powiedzą mi, abym sie uspokoiła i czekała aż wróci. Przecież nie mogę siedzieć bezczynnie i czekać, to mi nic nie da. A jeśli mu się coś stało ? Boże.
Wybrałam poraz setny jego numer i znów to samo.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, błyskawiczna kąpiel i ubieranie się. Nie wiedziałam, że potrafię tak szybko wszystko zrobić.
Gasiłam właśnie światło i miałam zamiar już wychodzić, kiedy usłyszałam dźwięk esemesa.
Wzięłam telefon i odczytałam go .. Danny.
` Hey. Przepraszam, że się tyle nie odzywałem. Jestem w Szwecji, mam nadzieję, że wrócisz sama bez żadnych usterek. Poczekam na Ciebie na lotnisku, napisz mi kiedy masz samolot. Wszystko wyjaśnie Ci na miejscu. Pa" - słucham ? Gdzie jesteś ? W Szwecji ? Co to ma być ? Jakieś "Mamy Cię" . Nie mogłam powstrzymać złości. Rzuciłam telefon na łóżko, obok którego usiadłam, zakrywając twarz w dłoniach. Co On wyprawia ?!

****

Odłożyłem telefon i spojrzałem na Miramisa. Odebrałem go pół godziny temu od mojego przyjaciela. Podobno strasznie miauczał.Tęsknił, jak to w jego naturze bywa.
Dlaczego jestem w Szwecji ? Możecie się śmiac i mówić, że jestem głupi. Ale .. wczoraj nie dzwonił do mnie ojciec tylko Janna. Prosiła mnie żebym przyjechał do niej. Że została pobita przez Mike, że chce do mnie wrócić.
Nie powiedziałem o niczym Candy, tylko pojechałem szybko na Lotnisko, akurat miałem samolot i przyleciałem do Stockholmu.
Więc dlaczego nie jestem u Niej ? Bo mnie okłamała. Znaczy .. nie do końca, rzeczywiście pokłóciła sie z Mike, ale jej nie pobił.
Kiedy przyjechałem w nocy pod jej dom, zobaczylem przez okno, jak sie całowali. Znów mnie zraniła, jest pewnie z siebie zadowolona. Czuje ten ból, nie moge sobie z tym poradzić. Po co daje jej sie omotać ?

O 17 Candy napisała mi esa, że jest już w Szwecji, ale żebym po Nią nie przyjeżdżał. Nie chce mnie widzieć.. nie dziwie jej się, zrobiłem jej przykrość. Jak ja to odkręcę ?
Wsiadłem w samochód i pojechałem pod blok Candy, chwilę sobie posiedziałem, bo nie wróciła jeszcze z Lotniska.
Kiedy zobaczyłem podjeżdżającą taksówkę i wysiadającą z niej dziewczynę, wysiadłem z samochodu, zamykając go.
- Pomoge Ci - zaproponowałem, a ona .. spiorunowała mnie wzrokiem.
Zabrałem się za walizki, na szczęście miała ich dwie. Nie wiem po co jej tyle ubrań .;D
Wniosłem je do mieszkania, stawiając w pokoju.
Dziewczyna nawet na mnie nie spojrzała.
- Candy - zacząłem nerwowo - przepraszam.
- Ostatnio dosyć często mnie przepraszasz, za swoje nieodpowiedzialne zachowanie, nie uważasz ? - odpowiedziała, robiąc kawę.
- Wiem - podeszłem do niej.
- Daniel pojechałem tam z Tobą by móc Cię wspierać przed rodziną, a Ty tymaczasem wróciłeś sobie SAM do Szwecji, co to miało znaczyć ? - wzruszyła ramionami, wysypując kawę na blat. Była bardzo zła na mnie, a mnie było cholernie przykro.
- Malutka, nie chciałem - powiedziałem odwracając ją do siebie i łapiąc delikatnie za dłonie. Lubiła kiedy tak do niej mówiłem, twierdziała że to jej "nowy pseudonim" . :]
Spojrzałem w jej oczy, w których widziałem ogromny smutek, bezradność i nutke złości.
Przejechałem wierzchem swojej dłoni po jej ciepłym policzku a ona przymknęła lekko oczy.
- Przepraszam Cię za wszystko - wypowiedziałem spokojnie, całując ją w czoło i przytulając do siebie.
Wtuliła sie w mnie jak małe dziecko, czułem jej słodki zapach i ten spokój wewnętrzny. Ma coś w sobie, coś wyjątkowego..
- Powiedz mi co Cię ściągnęło tutaj ? A może kto ? - zapytała podejrzliwie, 'odklejając' się ode mnie.
Wiem, że nie chciałaby tego usłyszeć, ale musiałem jej powiedzieć prawdę. Obiecaliśmy sobie, że nie okłamujemy się - taka rola przyjaciół.
Opowiedziałem jej wszystko po kolei z nawet najmniejszymi szczegółami. Czułem jakby z mojego serca spadał kamień.
Wyraz twarzy Candy był inny niż się spodziewałem. Mianowicie, przegryzła dolna warge i przytuliła mnie, głaszcząc po plecach.
- Będzie dobrze - powiedziała troskliwie.

Kilka dni później ...

Nastał ranek do salonu wpadało jasne światło, któro raziło moje zmęczone oczy. Było bardzo cicho, jak dla mnie zbyt spokojnie. Otworzyłem leniwie oczy i podniosłem się do góry zmieniając pozycje na siedzącą. Zmarszczyłem brwi, albowiem w pokoju panował ogromny bałagan. Miska z chipsami wywalona była na dywan do góry dnem, a obok niej leżała wywrócona butelka Coli.
Zabalowałem ..
Westchnąłem i chcący czy też nie, musiałem wstać. Starałem sie nie przewrócić, co nie było takie proste. Doczłapałem do kuchni i spojrzałem z innego punktu na Salon. Ogarnięcie tego syfu zajmie mi conajmniej godzine lub więcej.
- Dann - powiedziełem do siebie - chyba nie dasz rady - dokończyłem, drapiąc się po głowie.
Zrobiłem kawę i przystapiłem do działania. Taaak wiem zapuściłem i siebie i mieszkanie. To moje lenistwo doprowadza mnie do rozpaczy.
Po dwóch godzinach mieszkanie błyszczało, a ja padam ze zmęczenia. Ale nie myślcie, że pójdę spać.
Biorę kapiel i wychodzę na spacer. Uwielbiam włóczyć się po znanych mi zakątkach Sztockholmu.
Ubrałem się i wyciągnąłem telefon .. dlaczego go włożyłem do komody ? pfffee .. wybrałem numer Candy i umówiłem sie z Nią na kawe i spacer.
Lubiłem spędzać z brunetką czas, zawsze mnie rozumiała. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy . ;)

****

Właśnie wchodziłem do kawiarni, kiedy rozdzwonił się mój telefon - standard.
Spojrzałem na wyświetlacz - Janna. Przymrużyłem oczy i..nie odebrałem. Jesteście ze mnie dumni ? Bo ja z Siebie tak. Schowałem iPhone i skierowałem sie do stolika, gdzie czekała na mnie Candy. Bawiła się włosami, co wyglądało bardzo słodko i niewinnie.
- Cześć - przywitałem ją, calując w policzek.
- Hey - usiadła.
Zamówiłem nam kawę i ciastko, jakie ? Niespodzianka.
Z brunetką jak zawsze dogadywaliśmy się wspaniale, chyba lepiej niz z Erikiem. Tylko Ciii, bo się obrazi i kogo będę denerwował ?
- Daniel - zaczęła nerwowo, na co odstawiłem kubek z gorącym napojem.
- Wróć do kariery, myślę, że idzie Ci coraz lepiej, jeśli chodzi o samopoczucie - dokończyła patrząc mi w oczy. Odsunąłem się od stolika, wstając, rzuciłem banknot na stół.
- Chodź - powiedziałem.

****

Szlismy przez Park, nie mówiąc kompletnie nic. Patrzyłem na bezchmurne, błękitne niebo i myślałem o tym, o czym mówiła mi Candy. Tęsknię za koncertami, fanami, treningami, za tym całym nieziemskim klimatem.
- O czym myślisz ? - zapytała wyrywając mnie z przemyśleń.
- O mojej karierze - powiedziałem kopiąc napotkany kamień.
- I co wymysliłeś ? - przystanęła, stając naprzeciw. Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, bałem sie jaka będzie reakacja ludzi, mediów. Wyobrażałem sobie nagłówki gazet :
" Powrót Danny'ego po kilkumiesięcznej przerwie. Czy już wyleczył sie z miłości do Janny ?"
Będzie tyle szumu, że aż się boje myśleć.
Candy wciąż patrzyła na mnie oczekując odpowiedzi. Może Ona ma racje ? Wena wróciła, byłem w rozsypce, ale ogarnąłem to i czuję sie na siłach, by móc powrócić do kariery Solo i E.M.D.
- Myślę, że to dobry pomysł - powiedziałem, na co dziewczyna wtuliła sie we mnie.
- Dziękuję Miło mi, że mnie posłuchałeś.
- To ja dziękuje Tobie - przytuliłem ja mocniej, na co lekko się zaśmiała.
Po kilku sekundach puściłem ją i ruszyliśmy przed siebie rozmawiając o wszystkim i o niczym.


Popsułam trochę ale naprawiłam.:D
Rozdział dedykuję Czarnej.;* Bo chciałaś Dłługi ;D. I nie szantażuj .<3

sobota, 16 lutego 2013

Romantyk

Po 20 minutach wyszłam z łazienki, a na łóżku siedział Daniel, grzebał coś w telefonie.
- Już - powiedziałam, zabierając torebkę z fotela i zmierzając ku drzwiom.
- Tak idziesz ? - zapytał.
- Coś Ci nie pasi, ciepło jeeeest ! - wyjęczałam, patrząc na jego głupia minę.
- Ale nie będzie Ci tak zimno ? - zapytał, a ja .. nie odpowiedziałam tylko wyszłam z pokoju, a on za mną.
O co mu chodzi ? To nie Szwecja, tutaj takiego zimna nie ma, wręcz przeciwnie, tutaj jest upał. Nie ma się co dziwić, czerwiec <3. Wyszliśmy z hotelu i skierowaliśmy się najpierw na ulice Warszawy. Nie wspomnę o tym, że Dann był tak wniebowzięty, że chciał "zwiedzic" cała Wawę.
Coś czuję, że czeka mnie długa i męcząca podróż ..

****

Chodziliśmy już trzy godziny, a mi nadal było mało Polski. Bardzo się stęskniłem za tym krajem.
- Daniel, proszę wracajmy - prosiła Candy.
- Niee jeszcze chodź tam - wzkazałem palcem na wielki budynek.
Dziewczyna przystanęła, wywracając oczami.
- Przeginam ? - zapytałem.
- A nie ? - odpowiedziała ironicznie i odwróciła się, idąc przed siebie.
- Heej, czekaj - wykrzyknąłem i złapałem ją za rękę. - Przepraszam. Jesteś juz zmęczona, a ja wymyślam - powiedziałem troskliwie, na co się sztucznie uśmiechnęła. - Candy - spojrzałem na nią. - Przepraszam Cię.
Dziewczyna chyba nie miała zamiaru mi wybaczać, co mnie trochę zasmuciło. Popatrzyła na mnie jak na debila. - możemy wracać ? - zapytała pełna złości.
Rzeczywiście za dużo sobie pozwoliłem. Znam chyba na pamięć te wszystkie miejsca, tak samo jak Ona, a ciągnę ją po tych zakątkach nie wiadomo po co ..

W ramach przeprosin postanowiłem zrobić jej niespodziankę. A mianowicie .. dobra nie powiem . Sami sie przekonacie.


Candy

Wyszłam spod prysznica,kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę - krzyknęłam i zaczełam sie ubierać, w cos wygodniejszego niż szpilki i spodenki.
Nie miałam pojęcia kto wszedł do środka, bo niczego nie słyszałam - żadnych rozmów ani innych dźwięków.
Troche się zaniepokoiłam, może to włamywacz ? Alee moment, jestem w hotelu .. chociaż sorry to nie zmienia postaci rzeczy.
Może zadzwonię po Danna ? Nie, nie ! Jestem na Niego zła za to, że przez niego cholernie bola mnie nogi.
Poza tym telefon leży na komodzie. A ja jestem gdzie ? W łazience, mówiłam chyba nie ?
Po 10 minutach wyszłam przepełniona wewnętrznym strachem do sypialni.
Tsss .. a kogo tam zastałam ? Daniela.
Siedział sobie na leegalu na moim łóżku, patrząc w okno. A obok niego stał szamapan i .. truskawki.
- Co Ty tu .. - wydobyłam z siebie, na co odwrócił sie do mnie i podszedł niepewnie.
- Chciałem Cie przeprosic za to moje dzisiejsze zachowanie, chodzenie trzy godziny w 15 cm. szpilkach jest troche bolesne. Znaczy ja nie wiem, ale chyba tak - wykrztusił z siebie, a ja zaczęłam sie śmiać.
On to potrafi zawsze coś wymyśleć.
Nie miałam pojęcia, że jest takim romantykiem, zawsze mówił o sobie skromnie. Kłamca ;*.
Spojrzałam w jego błękitne oczy, które przepełnione były czymś czego nie znałam .
Taką troską i jakby ... miłością ? Nie chwilaa.. my sie lubimy, a nie KOCHAMY. Okej ?
Candy ogarnij się. :D
Usiedliśmy na łóżku, Daniel nalał nam szmpana i podał truskawki.
- To co oglądamy ? - zapytał z tym swoim cudnym uśmieszkiem.
- Cokolwiek - powiedziałam, przytulając go do siebie.
Byliśmy właśnie w połowie filmu, kiedy rozdzwoniła sie komórka Daniela.
Spojrzał zmieszany  na wyświetlacz i powiedział cicho, lekko sie jąkając
- T-o-o mój ojciec. - spojrzałam na niego nie mówiąc ani słowa.
Wyszedł. Zostawiając mnie samą.
Po pół godzinie nadal go nie było. Zaczęłam sie o Niego martwić.
Wielokrotnie do niego dzwoniłam, ale za każdym razem włączała się sekretarka.
Daniel .. no co z Tobą ?

Macie ! :D Wy byście tylko chciały buziaczki, miłe słówka, dzieci i happy end. A wiecie, że tak słodko być nie może ?:D Może to zepsujemy troszkę w kolejnym cedku ? :D

niedziela, 10 lutego 2013

Kłótnia

Nakarmiłem tego żarłoka i usiadłem przy stole, wcześniej nalewając do szklanki sok. Piłem go bardzo wolno, chyba z 5 minut, myśląc o tym czego dokonałem. Wziąłem telefon i wybrałem numer Matte. Po kilku sygnałach wreszcie się odezwał :
- Słucham - jęknął. Ups.. chyba mu w czymś przeszkodziłem.
- Matt ? Mógłbyś do mnie przyjechać ? Chyba, że jesteś bardzo zajęty - wyszczerzyłem się, odstawiając naczynie do zlewu.
- Eee, nie. Coś się stało ? - zapytał, a w tle usłyszałem tylko głos Cattis.
- W sumie tak - powiedziałem, powstrzymując śmiech.
- Dobra, za chwilę będę - rozłączył się, a ja wybuchnąłem tak głosnym śmiechem, że aż się Miramis wystraszył. Biedactwo.
Kilka minut później przed drzwiami zastałem Mattiasa, gdy mnie zobaczył - poczerwieniał. Ja mu naprawdę nie chciałem w niczym przeszkadzać, skąd mogłem wiedzieć .. :D
- Siema - rzucił, wchodząc i podając mi prawą dłoń, która mu drżała.
- Co Ci się stało ? - zapytałem, na widok jego dziwacznej miny.
Pokręcił głową i spuścił wzrok.
- Daniel, masz zawsze odpowiedni moment na dzwonienie, wiesz - powiedział, unosząc brwi ku górze i robiąc jeden krok w tył.
- Aaa, no przepraszam - roześmiałem się.
Zrobiłem Nam kawę i zostawiąc jeszcze na moment przyjacielea w Salonie, powędrowałem do mojego "biura" tzn. małego studia gdzie przesiaduję (a raczej przesiadywałem) całe dnie, siedząc nad tekstami i innymi pierdołami związanymi z karierą.
Zabrałem notatnik z tekstami i wróciłem do bruneta.
- Masz - podałem mu i usiadłem obok, otworzył zeszyt i przeczytał to co tam nawymyślałem. Byłem stremowany, ale wiedziałem, że dobrze zrobiłem, pokazując to komuś.
Po chwili chłopak spojrzał na mnie i na jego twarzy pojawiła się .. złość.
Wywaliłem oczy, czekając na odpowiedź, której coraz bardziej się bałem.
- Saucedo ! - krzyknął - powiedz mi dlaczego Ty mając 23 lata a ja 26, masz większy talent to pisania tekstów - dokończył, śmiając się.
- Idioto 1 Przestraszyłeś mnie - walnąłem, rzucając się na niego.

****

Postanowiłem, że wyjade do Polski - na kilka dni. Musze odwiedzić ojca i trochę stęskniłem się za Polskimi potrawami - naaaleśniki !! :D
Poprosiłem Candy, aby mi towarzyszyła, zgodziła się.
- A co z Miramisem ? - zapytała, kiedy wkładałem walizki do samochodu.
- Zostawiłem go pod opieką Erica, mam nadzieję, że nie zdechnie - uśmiechnąłem się i zamknąłem bagażnik.
- Dziękuję - powiedziałem po chwili - za to, że ze mną tam jedziesz, znam mojego ojca, będzie wypytywał o to dlaczego zakończyłem karierę - westchnąłem.
Dziewczyna uśmiechneła się.

Po dwóch godzinach latania, byliśmy w Warszawie. Zamówilismy Taxi i pojechalismy najpierw do Mojego Taty.
Kiedy bylismy już na miejscu, ogranęło mnie jakieś dziwne uczucie jakby .. strach ? Boże, Dann, zachowujesz się jak baba. Jeszcze sie rozpłacz .. Okej, trzeba stanąć na wysokości zadania, zadzwoniłem dzwonkiem i już po chwili za drzwiami ujrzałem Marię - moją macochę.
- Ooo Daniel - uścisnęła mnie, a później Candy - co to za dziewczyna ? - zapytała po chwili.
- To Candy, moja .. przyjaciółka - przegryzłem dolną wargę.
- Wejdźcie - powiedziała.
Zrobiła nam pryszną Polską kawę i podała wyśmienite ciasto.
Razem z moim tatą wypytała nas o dosłownie wszystko. Widziałem, że Candy jest trochę zaszokowana pytaniami o ślub , no ale cóż.
Kiedy usłyszałem pytanie "Dlaczego zakończyłeś działalność" - moja radość odeszła.
- Dlaczego o to pytasz ? - spuściłem wzrok, błądząc gdzieś po pokoju, byle tylko nie spotkać się z wzrokiem ojca.
- Bo się o Ciebie martwię - wyrzucił z siebie, a ja wciąż czułem jego złowrogi wzrok na swoim ciele.
Już sam nie wiedziałem co mam mówić, niby to koniec, ale jednak mam w papierach napisane "KARIERA ZAWIESZONA". Niby nie występuję a jednak pisze teksty.
- Nie musisz, jestem dorosły - odpowiedziałem.
- Masz dopiero 23 lata, jesteś młody, niedoświadczony - rzucił, na co podniosłem głowę i zobaczyłem to jego spojrzenie, przepełnione nie troską a słowami "A nie mówiłem ?" .
- I według Ciebie jestem niedojrzałym gówniarzem ? Który nie potrafi sam sobie poradzić ?! - oburzyłem się.
- Dokładnie tak, nie umiesz o siebie zadbać.
- A Ty umiesz ?! Umiałeś zadbać o mnie i mamę ? I kto tutaj zachowuje się jak dzieciak, no kto ?! - krzyknąłem, wstając z sofiy. Nie miałem ochoty na niego patrzeć, zawsze jest mądrzejszy.
Jeśli chodzi o moją karierę, zawsze był przeciwko temu, abym sam nią dysponował, bez jego wpływu.
- To nie jest Twoja sprawa - odrzekł, jeszcze głośniej.
Spojrzałem na niego i złapałem za rękę Candy.
- Idziemy - powiedziałem i pociągnąłem ją za sobą.

****

Ze względu na to, że w planach mieliśmy spać u mojego Ojca zostaliśmy bez noclegu. Musieliśmy więc udać się do hotelu.
Zarezerwowałem dwa pokoje, obok siebie .. ey, bez przegięcia, musze jej pilnować, prawda ?
Zapłaciłem za wszystko, bo przecież ja Nas w to wpakowałem, tymbardziej, że nie pozwoliłbym aby to kobieta płaciła za siebie, a co dopiero za mnie.
- Jeśli coś by nie grało to jestem obok - rzuciłem, łapiąc za klamkę.
- Okej - dziewczyna posłała mi całusa w powietrzu, zalotnie sie usmiechająć.
Weszła do siebie, a ja do siebie.
Natychmiast wziąłem kąpiel i rzuciłem się na zimne łóżko - oo jak dobrze.

****

- Wstajeeemy - usłyszałam głos Daniela. Jak on tutaj wszedł ?
Otworzyłam najpierw jedno oko, następinie drugie, co było trudniejsze. :D
- Czego się drzesz ? - wrzasnęłam w kierunku drzwi, przy których stał.
- W-a-k-e u-p - krzyczał, literując.
Rzuciłam w niego poduszką, którą .. złapał. Co za farciarz . Podszedł z "narzędziem zbrodni"
w moim kierunku i walnąl mnie w głowę. O niee .. tego mu nie podaruję.
Złapałam go za ramiana i z całych sił próbowałam wywalić go na łóżko, a uwierzcie mi, to nie było proste.
Facet ma nieźle zbudowane cialo a na dodatek jest bardzo silny. Ale chyba dawał mi fory, bo po chwili upadł na białą pościel, śmiejąc się.
- Hej, to nie fair - usłyszałam chłopaka, która zaczął mnie łaskotać. A to według niego jest Fair ?
Nie potrafiłam się powstrzymać od głośnego śmiechu, co go jeszcze bardziej napędzało, do dalszego działania.
- Danny, proszę - mówiłam, przerywając i śmiejąc się bardziej.
- Ładnie poproś - mówił, szczerząc ząbki.
- Proszę Cięę bardzo Cie proszę - jęczałam.
Okey, puścił mnie.
Usiadłam naprzeciwko niego, po turecku chowając twarz w dłoniach, w dalszym ciągu się śmiałam.
- Lubie Cie - powiedziałam, kiedy się opanowałam.
- Ja Ciebie też - odpowiedział, z magicznymi iskierkami w oczach.
- Dobra zbieramy sie i idziemy - podniół się, wystawiając prawą dłoń, za którą złapałam się i podniosłam do góry.
Chwila, ale gdzie idziemy ? Danielowi się chyba zbiera na wycieczki po polsce, ooo, to ja go oprowadzę.

Ze względu na to, że wyjeżdżam, napisałam i dodaję rozdział dzisiaj.
Nastąpiła zmiana :
Zostały zmienione postaci (zdjęcia), musiałam wprowadzić coć innego, bo po głębszych przemyśleniach doszłam do wniosku, że zdjęcia osób, które były wcześniej nie zbyt pasowały do opowiadania.
Więcej w "Bohaterowie" ---> Klik
Yoo . <3

piątek, 8 lutego 2013

Tonight

Od kilku dni nie mam kontaktu z moim menadżerem, nie odbieram od niego telefonu. Chyba czas do niego pojechać i zerwać kontrakty, które podpisywałem. Ubrałem się i wyszedłem z domu.
W dłoni trzymałem telefon, od jakiegoś czasu często go sprawdzam, rzeczywiście zwariowałem ..
Po kilku minutach byłem na miejscu, wszedłem do biura, pukając delikatnie do drzwi.
- Proszę - usłyszałem.
Wziąłem głęboki wdech i pociągnałem za klamkę.
Za biurkiem siedział mój menadżer, pisał coś w papierach, widać był mocno podenerwowany.
- Cześć - rzuciłem, powoli podchodząc do niego, podając kartkę którą podpisałem kilka miesięcy temu. Wziął ją do ręki i spojrzał na mnie złowrogo. Wiem, że chciał mnie zabić.
- Co to jest ? - powiedział kładąc dokument - Czy Ty wiesz co Ty robisz ?! - wstał.
Zamknąłem oczy i ku swojemu zdziwieniu powiedziałem coś, co normalnie bym nie powiedział.
- Nie znosę dłużej całej tej presji, rozumiesz ? Mam tego dosyć, wszystkich tych tekstów o miłości, cały ten syf mnie przeraża. Podpisz to i uciekam - wzruszyłem ramionami i nerwowo odwróciłem wzrok.
- Może lepiej zawiesić to ? Na kilka tygodni, wyjedź gdzieś .. - mówił powoli, lecz stanowczo, siadając spowrotem na ciemny fotel, który zaskrzypiał. Nie miałem ochoty się z nim kłócić, chciałem zakończyć działalność ale on i tak nie da za wygraną. No jakbym go nie znał, to bym próbował. Wyszedłem. Bez żadnego słowa. Niech robi co chce, ja już nie wystepuję, to koniec.

****

Leżałem na sofie i patrzyłem w jeden martwy punkt, a mianowicie w sufit ..
Nikt jeszcze nie wie o tym, co postanowiłem zrobić i to chyba lepiej, bo zapewne chcieliby mnie przekonać do dalszej współpracy, a najbardziej to chyba Erik.
Jak na złość zadzwonił ktoś do drzwi, wyrywając mnie tym samym z moich głębokich przemyśleń o życiowych problemach.
Wstałem i wolnym krokiem podeszłem do drzwi, otwierając je, zastając tam Candy.
- Cześć - powiedziała, na co otworzyłem szerzej drzwi i wpuściłem ją do środka.
- Oo a Ty już w Szwecji ? - zaprosiłem ją do salonu, siadając naprzeciwko.
- Od wczoraj, przecież Ci mówiłam - syknęła z oburzeniem.
Nie lubiła, kiedy ktoś zapominał o tym o czym 'dopiero' mówiła, zawsze wtedy twierdziła, że jej nie słucham.
Wzruszyłem tylko ramionami, zapytałem czego sie napije i poszedłem do kuchni, robiąc przy tym dobrą minę do złej gry.
Zalewałem właśnie kawe kiedy wprost na siebie rozlałem wodę .. tak Danny brawo, patrz z czego żyjesz i tyle nie myśl. Jęknąłem z bólu na co do kuchni weszła Candy, w sumie nie dziwię się, widziała całą tę sytuację, moje zamyślenie i to jak gram role szczęśliwego faceta, wyczuła mnie, że wcale tak nie jest. A na dodatek jestem nieobecny, jakbym żył w innym świecie .
- Heej, co jest ? - zapytała troskliwie, podchodząc do mnie i oglądając moją poparzoną dłoń - trzeba to opatrzeć - powiedziała.
- Nie, wszystko gra - nadal udawałem, choć wiedziałem, że i tak to rozkmini.
- Daniel, przecież widzę.
Nic nie odpowiedziałem, taak doskonale wiem, że zawsze ucinam rozmowę. Ale inaczej nie potrafię. Dziewczyna obejrzała jeszcze raz moje oparzenie i mi je opatrzyła, zawinęła bantażem, trochę bolało - nie powiem, że nie, ale trzeba być twardym i nie pokazywać słabości. Jestem jej bardzo wdzięczny, że tak się mna zajęła, naprawde ją polubiłem. Ah .. zapomniałbym wspomnieć o jednym bardzo istotnym fakcie.
Odkąd poznałem Candy, zaprzyjaźniliśmy się, wspólne treningi to nie jedyne miejsce gdzie sie widujemy.
Często wychodzimy gdzieś razem, jakis spacer czy inne spotkanie. Nie, nie !! Nie myślce, że z nią kręcę.W prawdzie to bardzo ładna i sympatyczna osoba, ale tylko ją lubię, tylko . ;]
Tylko ona umie mnie podnieśc na duchu, znaczy .. moi kumple też, ale ostatnio łapia jakieś dziwne fazy i nie bardzo moge sie z nimi dogadać, tak w sumie to się nie odzywam do nich od jakiegoś czasu.
- Dziekuję - powiedziałem, kiedy usiedliśmy w salonie.
- Proszę - uśmiechnęła się, po czym dodała z nieco mniej wesoła minką - Możesz mi powiedzieć dlaczego tak sie zachowujesz ? Przedtem byłeś pełen energi, teraz jesteś smutny - mówiła upijając łyk kawy. Pokręciłem głową i opowiedziałem jej co się dzieje. Chyba musiałem się komuś wygadać, tymbardziej, że jej mogłem powiedzieć wszystko, choć znalismy sie kilka tygodni, znalazłem w niej bratnią duszę.
Mówiłem długo, coraz bardziej drżącym głosem, pod sam koniec moich zwierzeń coraz ciszej.
Brunetka słuchała uważnie co chwilę spuszczając głowę w dół, chyba ją załamałem.
W zasadzie powienienem się przyzwyczaić, bo większość ludzi, których znam i tych których nie - moich fanów, za kilka dni będą chcieli mnie zabić.
Kiedy skończyłem zapadła cisza, a Candy tylko położyła swoja dłoń na mojej.
- Musisz być silny, Dann, spójrz na mniej - podniosła mój podbródek - jesteś Kimś, nie pozwól by ktoś Ci to odebrał.
Na mojej twarzy pojawił sie uśmiech, ale szczery - nie wymuszony, taki jaki przyklejałem sobie przez ostatnie dni. Z całego mojego serca dziękuje Bogu, że mam kogoś kto potrafi mnie pocieszyć.

****

- Halo ? - przetarłem oczy, nieprzytomnie patrząc w sufit, trzymając telefon przy uchu.
- Stary co się z Toba dzieje - pytał Erik.
- A niby co ma się dziać - udałem głupiego, wstając z łóżka i zmierzając ku łazience w jakim celu ?
No dobra nie pytajcie, wiem że chcielibyście iść tam ze mną, ale wole się wykąpać sam. Tylko bez fochów.
- Nie pojawiasz sie w Studio, nie rozmawiasz z Nami, a na dodatek słyszałem, że zerwałes kontrakt i zawiesiłeś karierę - mówił coraz bardziej przerażonym głosem.
- Zakończyłem - poprawiłem.
- Daniel, co jest ? Dlaczego to robisz ? Bez Ciebie nie istniejemy .. już teraz nie będzie E.M.D. bo  Ciebie nie ma, rozumiesz ? - miał rację. Zniszczyłem swój kontrakt i przy okazji ich. Bo niby jako kto będą występować ? "E.M. ?" przecież nie moge wystapić bez jednego członka na koncertach, jeśli by to dotyczyło jednego to spoko, ale nie wszystkich. Kurde, nie pomyślałem o tym.
- Erik, ja .. nie daje sobie rady - rzekłem, patrząc w lustro i przyglądając się swojej bladej twarzy.
Zamilkł, głosno przełknął śline i powiedział cicho :
- Dalej Janna ? - zapytał.
- Ta-a-ak - odpowiedziałem drżąco.
- Posłuchaj mnie, wiem, jestem kiepski w doradzaniu, niewiele wiem o stałych związkach, ale wiem również, że to co Ci powiem, powiedziałby też Mattias czy ktoś inny. Musisz sie wziąć w garść, Daniel bez Ciebie sobie nie damy rady. Nie pograżaj się w czarnej rozpaczy, zobaczysz dasz sobie radę. Uwierz mi. - mówił, dawało mi to do myślenia, coraz bardziej uważałem, że zrobiłem źle, ale z drugiej strony musiałem .. nie miałem weny.

Pięć tygodni później ...

Siedziałem przed Telewizorem i skakałem po kanałach. Nic nie było. Same romansidła, albo teleturnieje. Można zwariować.
Pewnie jesteście ciekawi co robiłem kiedyś ? Siedziałem w Studio, ćwiczyłem, koncertowałem, wychodziłem na imprezy czy nawet siedziałem i pisałem tekst. A teraz ? Gnije przed Telewizorem . Mam dosyć .. - ` Cała ta presja jest naprawdę dołująca, dołująca ' - mówiłem.- `Kiedy wychodze ludzie podchodzą do mnie, wciąż mówią mi jaki mam być" - nuciłem jakieć słowa, bawiąc sie dłońmi.
Coraz więcej słów sklejełem, mimo tego, że nie miałem ochoty na pisanie jakich kolwiek tekstów,
wciąż przychodziły mi do głowy nowe pomysły.
Z jednej strony po co mam cokolwiek pisać, skoro nie pracuje już jako artysta, ale z drugiej, coś mi mówi, że musze usiąść i pisać, po prostu muszę.
Tak więc zrobiłem , pisałem prawie nie robiąc przerw, miałam tak cudowną wenę, jak nigdy dotąd w moim życiu.Po kilku godzinach skończyłem, patrzyłem na moje dzieło, nie wierząc w to co zrobiłem, byłem z siebie dumny. Co we mnie wstapiło ? Nie wiem, tekst był inny, nie o miłości, tylko o mnie. Kiedy tak na niego spoglądałem usłyszałem głosne miauczenie Miramisa.
Oho , koteek głodny.

Cd. miał być o wiele wcześniej, ale niestety miałam awarie internetu -,-
Kolejną część postaram się dodać jak najszybciej, ale właśnie zaczynam ferie i nie mam pojęcia czy zdążę cokolwiek nowego dodać w przyszłym tygodniu. :P
Może bedzie wcześniej ? Musze się zmobilizowac i wszystko ze sobą pogodzić, żeby Was nie zaniedbywać.
Jesteśmy w kontakcie . Pa . ; *