Bez słowa, po raz kolejny wyrwałem jej z posiniaczonych dłoni torebkę i niewiele myśląc przyciągnąłem ją do siebie, tuląc tak mocno, że aż jęknęła.
- Zostań, proszę - powiedziałem szeptem, głaszcząc jej ciemne włosy, Ona zaś cicho łkała, wtulając się w moja klatkę piersiową. Tak bardzo lubię kiedy to robi, czuje się wtedy jakbym latał, niczym ptak, między białymi, puchatymi chmurkami na błękitnym niebie.
- Ale tylko przez kilka dni - oderwała się ode mnie, patrząc z łagodniejszym wyrazem twarzy.
- Możesz zostać tutaj tyle ile potrzebujesz - złapałem jej dłoń i delikatnie musnąłem ją ustami. Wtedy dopiero bardziej przyglądnąłem się jej siniakom.
- Boże, co On Ci zrobił - przyjrzałem się. Dłonie, jak i zarówno ręce były mocno sine, natomiast ciemna cera Candy - blada.
Przeniosłem wzrok na Cad, która widocznie przegryzała dolną wargę. Pogłaskałem jej lewą dłoń, po czym znów ja pocałowałem.
****
Rozpoczął się wrzesień, minęło około dwa miesiące od rzekomego zdarzenia u Alicii.
Od tamtego czasu, bardzo dużo się zmieniło.
Erik spotyka się z Alicią, między nimi widocznie coś iskrzy, oczywiście oboje zaprzeczają, tłumacząc, że Eriś jedynie jej pomaga dojść do siebie po tym wszystkim.
Mattias natomiast zaręczył sie z Cattis i pod koniec miesiąca ma odbyć się ich ślub, na który otrzymałem zaproszenie. Zaś Candy wyjechała do Polski, ponad miesiąc temu, wróci dopiero na wesele Matt'a.
Bardzo zaprzyjaźniła się z Catt, Matt'em i Molly.
A ja .. a ja w październiku wyruszam w trasę. Taaaak, wydałem płytę, a teraz czeka mnie masa koncertów. Trzy miesiące poza domem, to sporo, ale myślę, że dam sobie radę.
Wracając do panny Shon, to mam kontakt, dzwonimy do siebie średnio dwa razy w tygodniu, może trzy. Dziewczyna postanowiła wyjechać, chce zapomnieć o tym co się wydarzyło..
Długo myślała nad tym, czy wyprowadzić się na stałe ze Stockholmu i porzucić tym samym Szwecję. W ostateczności, zrezygnowała z pracy w Szkole Tańca, pożegnała przyjaciół i odwiozłem ją na lotnisko, pożegnałem i od tamtej pory jej nie widziałem. Ma przylecieć do Szwecji na to wesele, więc wtedy będziemy się widzieć. Później znów wróci i zapewne nasz kontakt się urwie. Na zawsze ...
28 WRZEŚNIA :
Wesela trwa w najlepsze, tak, już jest po ślubie, przysiędze etc. ale najważniejszego jeszcze nie było, a mam na myśli oczepiny. Nie wiem dlaczego, ale je lubię, od zawsze.
Nasuwa się tutaj zapewne pytanie czy jestem z kimś na tym przyjęciu. Powiem .. Nie.
Miałem zaproszenie z osobą, ale po kilku rozmowach z Candy, ustaliliśmy, że pójdziemy tak jakby razem.
W pierwszej kolejności jakaś dziewczyna musiała złapać welon, brawa dla zawodników, ale wygrała Cad.:D
Szczęściara, wiem. Zawsze powtarza, że "głupi ma zawsze szczęście". Widziałem jej lekki uśmiech na twarzy, kiedy okazało się, że to ona złapała welon, ale również jakby nutę niepokoju.
Cóż .. jednak po kilku sekundach, jej niepokój znikł a pojawiło się zaskoczenie. Tak brawo Dann, krawat jest Twój. Byłem speszony, ale co mam poradzić. Mattias pomógł mi go włożyć ii .. i trzeba zatańczyć z przyszłą panna młodą.
- To było specjalnie - syknąłem do dziewczyny.
- Możliwe - uśmiechnęła się zdradliwie.
Ooo czyżbym miał rację ? haha, a to przebiegła niuuunia.
Po tych wszystkich zabawach, które były nie dosyć, że przezabawne, to jeszcze męczące.
Postanowiliśmy się przejść, trochę porozmawiać. Bo w sumie nie wiadomo kiedy znów się spotkamy. Być może nigdy. Tym bardziej, że nie mieliśmy okazji usiąść i pogadać, bo dziewczyna przyjechała wczoraj wieczorem, a jutro rano już wraca do Polski. Nie, nie będzie jej na poprawinach, ciekawe z kim ja tam będę. Ale głupie pytanie.
Szliśmy przez park, który mieścił się bardzo blisko sali w której odbywało się przyjęcie weselne. Było w nim niezmierne cicho i spokojnie, jedynie nasze kroki zagłuszały idealną atmosferę, która w nim panowała.
- Jak sobie radzisz - zapytałem po chwili.
Dziewczyna odwróciła głowę, spoglądając mi w oczy.
- Jest okeej, znalazłam pracę jako choreograf, mam ładne mieszkanie i najważniejsze - spokój - każde jej słowo zaczynało mnie .. boleć ? Chyba tak to powinienem nazwać. Przystanąłem, łapiąc ją za dłoń, odwróciła sie do mnie przodem, nie mając pojęcia o co chodzi.
- Candy .. proszę nie wyjeżdżaj - mówiłem, wiedząc, że jest to niemożliwe. Ona ma tam idealne warunki to normalnego funkcjonowania, zapomina o tym co zrobił jej ten skurwysyn. A ja jej chcę to zabrać ? Złe określenie. Chce tylko, aby tutaj była, obok mnie. Danny, nie piłeś prawie nic, ale czasami mówisz takie pierdoły. Chociaż nie, to nie pierdoły, to jest bardzo ważne.
Dziewczyna spojrzała na mnie, maszcząc brwi, ale nie dałem jej dojść do słowa.
- Tęsknię za Tobą - zacząłem, opierając swoje czoło o jej. Trochę niska jest xdd. ale to nie wyklucza, że jest zjawiskowa.
Przymrużyła leciutko oczy, po czym je otworzyła, odsuwając troszkę swoją twarz od mojej.
- Ja za Tobą też - powiedziawszy to, przybliżyła się z powrotem, patrząc wciąż w moje oczy. Jej spojrzenie coraz bardziej mnie przeszywało.
Po chwili, dotknęła swoimi ciepłymi ustami, moich i delikatnie je musnęła, odwzajemniłem to i po chwili tonęliśmy w namiętnym pocałunku.
Z każdym jednym muśnięciem pogrążaliśmy się w coraz większej rozkoszy.
Nie chciałem tego przerywać, była taka .. taka inna. Piękna, zmysłowa, czarująca ..
Po około minucie - nie wiem, nie liczyłem czasu. Zakończyła tę magiczną chwilę, nie chciałem tego kończyć, więc miałem wybór, ale to ponowić albo ja przytulić. Szybko wybrałem tę druga opcję, nie chciałem aby się wystraszyła.
Mocno, a zarazem delikatnie przysunąłem ją do siebie, wtulając ją w swoją klatkę piersiową, wiedziałem, że to się już nie powtórzy.
- Przepraszam - szepnęła, podciągając nosem. Chwile później odsunęła się i odeszła. Bez słowa, a mnie wbiło w ziemię, nie mogłem zrobić kroku, nie mogłem jej zatrzymać, nie mogłem zrobić nic.
Kiedy "ocknąłem się" po incydencie, który sprawiła mi moja przyjaciółka, ruszyłem w kierunku budynku weselnego, miałem nadzieje, że spotkam ją tam i będę miał okazję to wyjaśnić. Chociaż w sumie, nie mam nic do wyjaśnienia, to ona mnie pocałowała.
Wszedłem po schodach i po chwili znalazłem się w środku, ludzie bawili się na parkiecie wraz z Parą Młodą, niektóre osoby siedziały przy stolikach, inne zaś krzątały się, wychodząc z sali na dwór. Jednak nigdzie nie spostrzegłem Candy, gdzie Ona się podziała ? Błądziłem wzrokiem bezsensownie po pomieszczeniu, coraz bardziej napawając się strachem, lecz niestety bez skutku. Zrezygnowany usiadłem na swoimi miejscu przy stoliku, wyciągnąłem telefon i bezczynnie czekałem, tylko na co ?
- Daniel, co z Tobą ? - usłyszałem nagle głos Erica, patrzył na mnie z góry, pukając jednym palcem o stół.
- Nic się nie bawisz, wyglądasz jakby Cię z krzyża zdjęli. Aaa .. gdzie Candy ? - zdziwił się.
Przegryzłem mocno dolna wargę, ale w tak silny sposób, że aż poczułem jak leci mi krew.
- Nie wiem - odpowiedziałem, ale chłopak nie miał zamiaru poprzestać na tej jakże wyczerpującej wypowiedzi. Więc opowiedziałem mu pokrótce co się wydarzyło, chyba nie znał mnie ani Cad, od tej strony.
- Danny, zadzwoń do Niej, pojedz do hotelu w którym się zatrzymała, przecież .. - urwał.
- Gdyby to było takie proste - rzekłem, spoglądając na telefon.
- Kochasz ją ? - zapytał po chwili, łapiąc mnie za ramię.
- Nie - odpowiedziałem - znaczy, nie wiem, ale raczej nie - speszyłem się.
****
Niestety tak jak się spodziewałem, dziewczyna się nie odzywa do mnie już dwa tygodnie. Natomiast ja wyjeżdżam, dopiero za trzy miesiące wrócę po trasie do domu. Jedynym moim pocieszeniem jest koncert w Polsce. A jedyna przeszkodą .. brak adresu mojej przyjaciółki.
Może dobrze się stało, że nie mogę się z Nią skontaktować, skoro nic do Niej nie czuję. Ale z drugiej strony .. tego również nie jestem pewny. To wszystko działo się zbyt szybko.
Pakowałem walizki i właściwie już wychodziłem, kiedy na drodze staną mi .. Miramis.
- Ooo właśnie kolego, Ty jedziesz do Mattiasa, pakuj rzeczy, raz dwa - zaśmiałem się do, grożąc palcem, kot patrzył na mnie jak na debila, chyba zrozumiał co do Niego powiedziałem, bo po chwili zniknął za drzwiami.
'Będzie się pakował ? - pomyślałem z uśmiechem i ruszyłem w jego stronę.
Ale przecież to jest cwaniaczek i nie dane mi było prędko go znaleźć. Zakopał się gdzieś i nawet nie pomrukiwał, co miał w zwyczaju, Coś czuję, że się spóźnię, przez tego czarnego diabła.
Szukałem go wszędzie, dosłownie. Ale skubany tak się ukrył, że nie miałem szans.
Po kilkuminutowych poszukiwaniach zrezygnowałem i wyszedłem z pokoju, kierując się do kuchni.
A tam .. na STOLE, siedzi sobie zadowolony Miramis, jego oczy patrzące na mnie, chcą powiedzieć 'I widzisz debilu, tutaj jestem'.
- Miramisek, nie ładnie ! - syknąłem, zgarniając go, on jedynie cicho zamiauczał i już po chwili słodko pomrukiwał.
Spakowałem jego "rzeczy", tak on też ma swoją walizkę, a w niej zabawki, jedzenie etc.
Włożyłem go do klatki, stawiając na podłodze.
- Poczekaj, zaraz wracam - zabrałem walizki i wyszedłem z domu, zamykając lekko za sobą drzwi.
Zszedłem na dół po schodach i po chwili włożyłem wszystko do samochodu. Jeszcze tylko wrócę po kota i mogę jechać.
Wesela trwa w najlepsze, tak, już jest po ślubie, przysiędze etc. ale najważniejszego jeszcze nie było, a mam na myśli oczepiny. Nie wiem dlaczego, ale je lubię, od zawsze.
Nasuwa się tutaj zapewne pytanie czy jestem z kimś na tym przyjęciu. Powiem .. Nie.
Miałem zaproszenie z osobą, ale po kilku rozmowach z Candy, ustaliliśmy, że pójdziemy tak jakby razem.
W pierwszej kolejności jakaś dziewczyna musiała złapać welon, brawa dla zawodników, ale wygrała Cad.:D
Szczęściara, wiem. Zawsze powtarza, że "głupi ma zawsze szczęście". Widziałem jej lekki uśmiech na twarzy, kiedy okazało się, że to ona złapała welon, ale również jakby nutę niepokoju.
Cóż .. jednak po kilku sekundach, jej niepokój znikł a pojawiło się zaskoczenie. Tak brawo Dann, krawat jest Twój. Byłem speszony, ale co mam poradzić. Mattias pomógł mi go włożyć ii .. i trzeba zatańczyć z przyszłą panna młodą.
- To było specjalnie - syknąłem do dziewczyny.
- Możliwe - uśmiechnęła się zdradliwie.
Ooo czyżbym miał rację ? haha, a to przebiegła niuuunia.
Po tych wszystkich zabawach, które były nie dosyć, że przezabawne, to jeszcze męczące.
Postanowiliśmy się przejść, trochę porozmawiać. Bo w sumie nie wiadomo kiedy znów się spotkamy. Być może nigdy. Tym bardziej, że nie mieliśmy okazji usiąść i pogadać, bo dziewczyna przyjechała wczoraj wieczorem, a jutro rano już wraca do Polski. Nie, nie będzie jej na poprawinach, ciekawe z kim ja tam będę. Ale głupie pytanie.
Szliśmy przez park, który mieścił się bardzo blisko sali w której odbywało się przyjęcie weselne. Było w nim niezmierne cicho i spokojnie, jedynie nasze kroki zagłuszały idealną atmosferę, która w nim panowała.
- Jak sobie radzisz - zapytałem po chwili.
Dziewczyna odwróciła głowę, spoglądając mi w oczy.
- Jest okeej, znalazłam pracę jako choreograf, mam ładne mieszkanie i najważniejsze - spokój - każde jej słowo zaczynało mnie .. boleć ? Chyba tak to powinienem nazwać. Przystanąłem, łapiąc ją za dłoń, odwróciła sie do mnie przodem, nie mając pojęcia o co chodzi.
- Candy .. proszę nie wyjeżdżaj - mówiłem, wiedząc, że jest to niemożliwe. Ona ma tam idealne warunki to normalnego funkcjonowania, zapomina o tym co zrobił jej ten skurwysyn. A ja jej chcę to zabrać ? Złe określenie. Chce tylko, aby tutaj była, obok mnie. Danny, nie piłeś prawie nic, ale czasami mówisz takie pierdoły. Chociaż nie, to nie pierdoły, to jest bardzo ważne.
Dziewczyna spojrzała na mnie, maszcząc brwi, ale nie dałem jej dojść do słowa.
- Tęsknię za Tobą - zacząłem, opierając swoje czoło o jej. Trochę niska jest xdd. ale to nie wyklucza, że jest zjawiskowa.
Przymrużyła leciutko oczy, po czym je otworzyła, odsuwając troszkę swoją twarz od mojej.
- Ja za Tobą też - powiedziawszy to, przybliżyła się z powrotem, patrząc wciąż w moje oczy. Jej spojrzenie coraz bardziej mnie przeszywało.
Po chwili, dotknęła swoimi ciepłymi ustami, moich i delikatnie je musnęła, odwzajemniłem to i po chwili tonęliśmy w namiętnym pocałunku.
Z każdym jednym muśnięciem pogrążaliśmy się w coraz większej rozkoszy.
Nie chciałem tego przerywać, była taka .. taka inna. Piękna, zmysłowa, czarująca ..
Po około minucie - nie wiem, nie liczyłem czasu. Zakończyła tę magiczną chwilę, nie chciałem tego kończyć, więc miałem wybór, ale to ponowić albo ja przytulić. Szybko wybrałem tę druga opcję, nie chciałem aby się wystraszyła.
Mocno, a zarazem delikatnie przysunąłem ją do siebie, wtulając ją w swoją klatkę piersiową, wiedziałem, że to się już nie powtórzy.
- Przepraszam - szepnęła, podciągając nosem. Chwile później odsunęła się i odeszła. Bez słowa, a mnie wbiło w ziemię, nie mogłem zrobić kroku, nie mogłem jej zatrzymać, nie mogłem zrobić nic.
Kiedy "ocknąłem się" po incydencie, który sprawiła mi moja przyjaciółka, ruszyłem w kierunku budynku weselnego, miałem nadzieje, że spotkam ją tam i będę miał okazję to wyjaśnić. Chociaż w sumie, nie mam nic do wyjaśnienia, to ona mnie pocałowała.
Wszedłem po schodach i po chwili znalazłem się w środku, ludzie bawili się na parkiecie wraz z Parą Młodą, niektóre osoby siedziały przy stolikach, inne zaś krzątały się, wychodząc z sali na dwór. Jednak nigdzie nie spostrzegłem Candy, gdzie Ona się podziała ? Błądziłem wzrokiem bezsensownie po pomieszczeniu, coraz bardziej napawając się strachem, lecz niestety bez skutku. Zrezygnowany usiadłem na swoimi miejscu przy stoliku, wyciągnąłem telefon i bezczynnie czekałem, tylko na co ?
- Daniel, co z Tobą ? - usłyszałem nagle głos Erica, patrzył na mnie z góry, pukając jednym palcem o stół.
- Nic się nie bawisz, wyglądasz jakby Cię z krzyża zdjęli. Aaa .. gdzie Candy ? - zdziwił się.
Przegryzłem mocno dolna wargę, ale w tak silny sposób, że aż poczułem jak leci mi krew.
- Nie wiem - odpowiedziałem, ale chłopak nie miał zamiaru poprzestać na tej jakże wyczerpującej wypowiedzi. Więc opowiedziałem mu pokrótce co się wydarzyło, chyba nie znał mnie ani Cad, od tej strony.
- Danny, zadzwoń do Niej, pojedz do hotelu w którym się zatrzymała, przecież .. - urwał.
- Gdyby to było takie proste - rzekłem, spoglądając na telefon.
- Kochasz ją ? - zapytał po chwili, łapiąc mnie za ramię.
- Nie - odpowiedziałem - znaczy, nie wiem, ale raczej nie - speszyłem się.
****
Niestety tak jak się spodziewałem, dziewczyna się nie odzywa do mnie już dwa tygodnie. Natomiast ja wyjeżdżam, dopiero za trzy miesiące wrócę po trasie do domu. Jedynym moim pocieszeniem jest koncert w Polsce. A jedyna przeszkodą .. brak adresu mojej przyjaciółki.
Może dobrze się stało, że nie mogę się z Nią skontaktować, skoro nic do Niej nie czuję. Ale z drugiej strony .. tego również nie jestem pewny. To wszystko działo się zbyt szybko.
Pakowałem walizki i właściwie już wychodziłem, kiedy na drodze staną mi .. Miramis.
- Ooo właśnie kolego, Ty jedziesz do Mattiasa, pakuj rzeczy, raz dwa - zaśmiałem się do, grożąc palcem, kot patrzył na mnie jak na debila, chyba zrozumiał co do Niego powiedziałem, bo po chwili zniknął za drzwiami.
'Będzie się pakował ? - pomyślałem z uśmiechem i ruszyłem w jego stronę.
Ale przecież to jest cwaniaczek i nie dane mi było prędko go znaleźć. Zakopał się gdzieś i nawet nie pomrukiwał, co miał w zwyczaju, Coś czuję, że się spóźnię, przez tego czarnego diabła.
Szukałem go wszędzie, dosłownie. Ale skubany tak się ukrył, że nie miałem szans.
Po kilkuminutowych poszukiwaniach zrezygnowałem i wyszedłem z pokoju, kierując się do kuchni.
A tam .. na STOLE, siedzi sobie zadowolony Miramis, jego oczy patrzące na mnie, chcą powiedzieć 'I widzisz debilu, tutaj jestem'.
- Miramisek, nie ładnie ! - syknąłem, zgarniając go, on jedynie cicho zamiauczał i już po chwili słodko pomrukiwał.
Spakowałem jego "rzeczy", tak on też ma swoją walizkę, a w niej zabawki, jedzenie etc.
Włożyłem go do klatki, stawiając na podłodze.
- Poczekaj, zaraz wracam - zabrałem walizki i wyszedłem z domu, zamykając lekko za sobą drzwi.
Zszedłem na dół po schodach i po chwili włożyłem wszystko do samochodu. Jeszcze tylko wrócę po kota i mogę jechać.
Proszę, macie pocałunek. Zadowolone ?
Popadam w nałóg, wiem. Nie powinnam psuć.:P

No własnie nie bo było buzi a potem już napsułaś. Weź sie Danny ogarnij! Jak to nie wiesz? A i wszystkiego najlepszego młodej parze;)
OdpowiedzUsuńDLACZEGO ONA WYJECHAŁA!!!???
OdpowiedzUsuńJEEEEEEEEEEEEJ, BYŁO BUZIIII <33333333333333333
" 'I widzisz debilu, tutaj jestem'." HAHAHA, KOCHAM TE AKCJE Z MIRAMISEM XD
CZEKAM NA CEDEK ;D
Zapraszam na nowy rozdział http://never-gonna-take-me-down.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuńA kot jakoś zwiał? xD
OdpowiedzUsuńTak, z pocałunku zadowolona, ale teraz niech się spotkają i będą razem :P
Czekam na cedek i...
zapraszam na nowy rozdział http://need-to-know-danny.blogspot.com :)
zapraszam http://sad-lovve.blogspot.com c:
OdpowiedzUsuń