Zapukałem trzy razy, delikatnie w dębowe, ciężkie drzwi, przegryzając w nerwach dolną wargę.
Panowała głucha cisza, jakby w budynku nie istniała żadna żywa dusza, nic jej niestety nie przerywało.
Ośmieliłem się zapukać po raz kolejny. W coraz większych nerwach wystawałem na klatce, spoglądając na złotą tabliczkę przymocowana do drzwi, na której widniał numer 29. Postałem jeszcze chwile i stwierdziłem, że nic tu po mnie. Nie zastałem jej w domu, albo inaczej : miała przeczucie, że się u Niej pojawię i celowo nie otworzyła mi drzwi. Nie .. to głupie.
Odwróciłem się i wolnym krokiem zacząłem zmierzać ku schodom, dlaczego ponownie nie wybrałem windy ? Nie wiem.
Zrobiłem chyba ze cztery kroki, kiedy usłyszałem przekręcający się zamek i otwierając drzwi, odwróciłem wzrok i ujrzałem Candy. Rozglądała się wokół, lecz po chwili spostrzegła mnie i jej mina jakby posmutniała.
- Hey, myślałem, że Cie nie ma ? - podszedłem do dziewczyny z uśmiechem. Nie wyrażała pozytywnej inicjatywy, cóż, trudno się dziwić.
- Skąd .. Ty ? - oparła się o drzwi.
- Musimy porozmawiać - pokręciła głową przecząco - Candy, musimy - powiedziałem głośniej. Po minucie jej bodajże przemyśleń, wpuściła mnie do środka.
Zaprowadziła mnie do salonu, ładnie urządzonego, w pastelowych kolorach. Od zawsze, wiedziałem, że ma gust. Wskazała na fotel, abym usiadł, natomiast ona sama spoczęła niedaleko na sofie. Jej mina nadal mnie nie uspokajała.
- Cad - zacząłem - dlaczego zerwałaś ze mną kontakt, przecież świetnie się dogadywaliśmy - powiedziałem. Nie spojrzała na mnie, jej wzrok wciąż był przeniesiony w blade, drżące dłonie.
- Tak będzie lepiej - wydusiła . O czym Ona mówi ?!
Wstałem, podchodząc i kucając obok sofy na której siedziała.
- Nie będzie lepiej. Przecież się przyjaźniliśmy, po jedynym pocałunku mnie skreślasz ?! - wrzasnąłem. Chyba niepotrzebnie, jej oczy stały się szkliste, Ona cała mocno drżała.
Po kilku sekundach dziewczyna wstała, domyślałem się, że chciała wyjść, nie wiem gdzie, na pewno gdzieś.
Złapałem ją z dłonie, przystanęła.
- Zrobiłem Ci coś ? Skrzywdziłem Cię ? - zapytałem, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Standard w ostatnim czasie. Tak zapytam ... jestem aż taki głupi, że nie orientuje się, co mogłem złego tej kobiecie zrobić ?
Wykończę się przez Nią.
- Kochasz ją ?! - padło pytanie, którego się nie spodziewałem. Przepraszam bardzo, o czym Ona mówi ? Ćpała coś ? Dobra, nie przeginajmy.
- Kogo ?! - choć wiedziałem doskonale o kogo pyta, chciałem się upewnić.
- Jannę - rzekła półgłosem. Eee...skąd jej to przyszło do głowy ? Nie utrzymuje z moją byłą kontaktu od .. ekhem .. pewnego czasu. A czy ją kocham ... odpowiedz brzmi nie.
- Candy..zwariowałaś ? Dlatego się do mnie nie odzywałaś ? - spytałem, nie rozumiejąc całej tej sytuacji.
- Bo .. - zaczęła - kiedy wyjechałam, chciałam zapomnieć sam wiesz o czym. Nie chciałam już nigdy wracać do Sztockholmu, ale z drugiej strony miałam świadomość, że stracę Ciebie. Wtedy na weselu .. ten pocałunek.. zawsze byłeś dla mnie ważny, ale tylko w kwestii przyjacielskiej. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, było mi za to wstyd .. - mówiła jednym tchem, a ja bacznie się jej przyglądałem - później w polskiej gazecie ukazał się artykuł w którym pisali, że znów spotykasz się z Janną. Nie mam nic do tego, ale zabolało mnie to, że zawsze zaprzeczałeś co do miłości do Niej. Wolałam się usunąć, bo wiem jak bardzo mnie nie lubi - wykrztusiła z siebie, przenosząc wzrok na moją twarz. Była smutna.
- Malutka - przytuliłem ją do siebie - nie spotykam się z Nią. Była u mnie po jakieś swoje rzeczy, które nieświadomie pozostawiła w moim mieszkaniu. Przepraszam - szepnąłem, odklejając się od Niej.
- Moja kochana Candy - mruknąłem całując ją w czoło i ponownie ją przytulając do siebie.
Tak bardzo tęskniłem za jej ciepłem, biciem serca, zapachem, za Nią. Nie wiem, co bym zrobił gdyby mi nie wybaczyła, wyrzuciła z mieszkania, nie otworzyła drzwi, nie dopuściła do słowa. Nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć, ale próbuję sobie to w jakiś sposób wyobrazić, to jakbym się zachował. Wiem jedno - na pewno bym nie odpuścił, walczyłbym o tę, jakże cenną i ważna dla mnie przyjaźń. Mam nadzieję, że dla Candy również coś znaczę. No właśnie coś ... głupio się przyznać ale jej słowa, które wypowiedziała, trochę jakby mnie zasmuciły. Dla Niej ten pocałunek był bez znaczenia, natomiast dla mnie .. no kurczę, sam nie wiem.
Nie sądzę abym coś więcej do Niej czuł, ale z drugiej strony, nie potrafię zapomnieć o tym incydencie. Był taki piękny, wprost niesamowity. Ale mam wrażenie, że to była pomyłka. Ale nie, nie .. nie z mojej strony, chociaż teraz nie potrafię poradzić sobie z samym sobą. Jak to możliwe ? Takie nasuwa się pytanie. Każdy myśli, że nie mam problemów, a o dziwo mam ich parę w zanadrzu. Zaraz za Nim pojawia się kolejne - ktoś tak znany jak ja, nie powinien cierpieć przez kobietę, przecież ma ogromny wybór. Tak .. wśród fanek, które kochają mnie za wygląd, ruchy i wokal. Niewiele dziewczyn tak naprawdę mnie poznało. Ba ! Niewiele z Nich darzyłem jakąś bliższą sympatią, w sumie to z obliczeń wychodzi mi dosyć mała liczba. Ale utwierdzam się w przekonaniu, że to tylko i wyłącznie na moją korzyść.
Hmm a więc rozwieje Wasze wątpliwości i może krótko wypowiem się na ten temat ?
Jakie to uczucie nie móc poradzić sobie ze samym sobą ? Znam to doskonale i Wy jeśli się nie mylę, również. Kwestie, których nie wystarczy omówić na forum internetowym, facebooku czy z najlepszym przyjacielem. Jedynym ratunkiem jest nie dawać za wygraną, czuć, że życie jest piękne, musimy je przeżyć, takim jakim jest. Nikt jednak w to nie wierzy. Wolą popełniać samobójstwa, zalewać się litrami alkoholu, ćpać - po co ? Wspomnienia wracają, każdy doznaje bolesnych rozczarowań, a niżeli tak świat jest skonstruowany ? Więc dlaczego ludzie nie potrafią dać sobie szansy, by mogło być lepiej - znam odpowiedz na to pytanie ; jesteśmy po prostu zbyt słabi, bynajmniej tak nam się wydaje, co jak się okazuje jest bzdurą.
Takie jest moje zdanie, a to, że nie radzę sobie z własnymi problemami, to myślę, że to tylko kwestia czasu, aby się z nimi uporać. Co ja pieprzę ? Wzięło mnie na użalanie się nad sobą i głębokie życiowe przemyślenia.
- Candy - zacząłem nerwowo po kolacji którą przygotowała. - wrócisz do Sztockholmu ? - spojrzałem na Nią niepewnie. Odłożyła szklankę i przez chwile sie nad czymś intensywnie zastanawiała - przypuszczam, ze nad odpowiedzią.
- Chyba nie - stwierdziła krótko.
- Czyli .... czyli my , nasza przyjaźń - wiem, że w moich oczach można było zauważyć nadzieję, bo to własnie czułem. Denerwowała mnie każda sekunda ciszy, każda chwila niepewności. Dziewczyna wstała. Domyślam się, że najchętniej wyprosiłaby mnie, aby tylko nie odpowiadać na pytania i nie drążyć więcej tego tematu. Odszedłem od stołu równocześnie z Nią.
- Myślę, że kontakt telefoniczny jest bezsensu, a spotykanie przy Twojej pracy graniczy z cudem. Dlatego obawiam się, że nasz kontakt tutaj się kończy - ostatnie słowa wyszeptała, po jej policzkach polałby się łzy, a ja byłem w szoku. Z jaką łatwością chce to zakończyć. Boże, Danny, co Ty gadasz ?! Jaką łatwością ? Widzisz co dzieje się z tą kobietą ? Nie ? To się przyjrzyj i powiedz czy widziałeś ją kiedykolwiek w gorszym stanie ?!
Przegryzłem dolną wargę.
- Nie rób tego, proszę - powiedziałem, stając naprzeciwko. Pękało mi serce, na myśl, że znów ja stracę, ale tym razem na zawsze. Muszę coś zrobić, przecież nie mogę do tego dopuścić.
Patrzyłem tępym wzrokiem na jej mokrą od łez, śliczną buzię. Jej oczy był szare, przenikał przez nie ból.
- Nie mam wyjścia. - szlochała - dasz sobie radę.
- Nie dam - przerwałem.
- Dasz - kontynuowała - wpadniesz w wir obowiązku tylko wrócisz z trasy, zajmiesz się klipami, nowymi utworami, koncertami. Masz przyjaciół, poradzisz sobie - rzekła, a jej słone łzy, upadały na drewnianą podłogę, odbijając głuchy dźwięk, który podświadomie słyszałem.
Wierzchem dłoni dotknąłem jej wilgotnego policzka, przejechałem lekko. Była zimna.
Nie myślałem racjonalnie, chciałem tylko jej nie stracić.
- Jesteś dla mnie ważna - szepnąłem - najważniejsza - zbliżyłem się powoli, aby jej nie wystraszyć, dzieliły nas tylko milimetry.
- Bądź moja, tylko dziś, tylko raz, tylko Ty i ja. Proszę - rzekłem cicho.
Po chwili tonęliśmy w namiętnym pocałunku ...
Hahaha, wiem, że kochacie mnie za momenty w których ucinam rozdział. :D
Trzymajcie się dzióbki . ; ***
Zaprowadziła mnie do salonu, ładnie urządzonego, w pastelowych kolorach. Od zawsze, wiedziałem, że ma gust. Wskazała na fotel, abym usiadł, natomiast ona sama spoczęła niedaleko na sofie. Jej mina nadal mnie nie uspokajała.
- Cad - zacząłem - dlaczego zerwałaś ze mną kontakt, przecież świetnie się dogadywaliśmy - powiedziałem. Nie spojrzała na mnie, jej wzrok wciąż był przeniesiony w blade, drżące dłonie.
- Tak będzie lepiej - wydusiła . O czym Ona mówi ?!
Wstałem, podchodząc i kucając obok sofy na której siedziała.
- Nie będzie lepiej. Przecież się przyjaźniliśmy, po jedynym pocałunku mnie skreślasz ?! - wrzasnąłem. Chyba niepotrzebnie, jej oczy stały się szkliste, Ona cała mocno drżała.
Po kilku sekundach dziewczyna wstała, domyślałem się, że chciała wyjść, nie wiem gdzie, na pewno gdzieś.
Złapałem ją z dłonie, przystanęła.
- Zrobiłem Ci coś ? Skrzywdziłem Cię ? - zapytałem, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Standard w ostatnim czasie. Tak zapytam ... jestem aż taki głupi, że nie orientuje się, co mogłem złego tej kobiecie zrobić ?
Wykończę się przez Nią.
- Kochasz ją ?! - padło pytanie, którego się nie spodziewałem. Przepraszam bardzo, o czym Ona mówi ? Ćpała coś ? Dobra, nie przeginajmy.
- Kogo ?! - choć wiedziałem doskonale o kogo pyta, chciałem się upewnić.
- Jannę - rzekła półgłosem. Eee...skąd jej to przyszło do głowy ? Nie utrzymuje z moją byłą kontaktu od .. ekhem .. pewnego czasu. A czy ją kocham ... odpowiedz brzmi nie.
- Candy..zwariowałaś ? Dlatego się do mnie nie odzywałaś ? - spytałem, nie rozumiejąc całej tej sytuacji.
- Bo .. - zaczęła - kiedy wyjechałam, chciałam zapomnieć sam wiesz o czym. Nie chciałam już nigdy wracać do Sztockholmu, ale z drugiej strony miałam świadomość, że stracę Ciebie. Wtedy na weselu .. ten pocałunek.. zawsze byłeś dla mnie ważny, ale tylko w kwestii przyjacielskiej. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, było mi za to wstyd .. - mówiła jednym tchem, a ja bacznie się jej przyglądałem - później w polskiej gazecie ukazał się artykuł w którym pisali, że znów spotykasz się z Janną. Nie mam nic do tego, ale zabolało mnie to, że zawsze zaprzeczałeś co do miłości do Niej. Wolałam się usunąć, bo wiem jak bardzo mnie nie lubi - wykrztusiła z siebie, przenosząc wzrok na moją twarz. Była smutna.
- Malutka - przytuliłem ją do siebie - nie spotykam się z Nią. Była u mnie po jakieś swoje rzeczy, które nieświadomie pozostawiła w moim mieszkaniu. Przepraszam - szepnąłem, odklejając się od Niej.
- Moja kochana Candy - mruknąłem całując ją w czoło i ponownie ją przytulając do siebie.
Tak bardzo tęskniłem za jej ciepłem, biciem serca, zapachem, za Nią. Nie wiem, co bym zrobił gdyby mi nie wybaczyła, wyrzuciła z mieszkania, nie otworzyła drzwi, nie dopuściła do słowa. Nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć, ale próbuję sobie to w jakiś sposób wyobrazić, to jakbym się zachował. Wiem jedno - na pewno bym nie odpuścił, walczyłbym o tę, jakże cenną i ważna dla mnie przyjaźń. Mam nadzieję, że dla Candy również coś znaczę. No właśnie coś ... głupio się przyznać ale jej słowa, które wypowiedziała, trochę jakby mnie zasmuciły. Dla Niej ten pocałunek był bez znaczenia, natomiast dla mnie .. no kurczę, sam nie wiem.
Nie sądzę abym coś więcej do Niej czuł, ale z drugiej strony, nie potrafię zapomnieć o tym incydencie. Był taki piękny, wprost niesamowity. Ale mam wrażenie, że to była pomyłka. Ale nie, nie .. nie z mojej strony, chociaż teraz nie potrafię poradzić sobie z samym sobą. Jak to możliwe ? Takie nasuwa się pytanie. Każdy myśli, że nie mam problemów, a o dziwo mam ich parę w zanadrzu. Zaraz za Nim pojawia się kolejne - ktoś tak znany jak ja, nie powinien cierpieć przez kobietę, przecież ma ogromny wybór. Tak .. wśród fanek, które kochają mnie za wygląd, ruchy i wokal. Niewiele dziewczyn tak naprawdę mnie poznało. Ba ! Niewiele z Nich darzyłem jakąś bliższą sympatią, w sumie to z obliczeń wychodzi mi dosyć mała liczba. Ale utwierdzam się w przekonaniu, że to tylko i wyłącznie na moją korzyść.
Hmm a więc rozwieje Wasze wątpliwości i może krótko wypowiem się na ten temat ?
Jakie to uczucie nie móc poradzić sobie ze samym sobą ? Znam to doskonale i Wy jeśli się nie mylę, również. Kwestie, których nie wystarczy omówić na forum internetowym, facebooku czy z najlepszym przyjacielem. Jedynym ratunkiem jest nie dawać za wygraną, czuć, że życie jest piękne, musimy je przeżyć, takim jakim jest. Nikt jednak w to nie wierzy. Wolą popełniać samobójstwa, zalewać się litrami alkoholu, ćpać - po co ? Wspomnienia wracają, każdy doznaje bolesnych rozczarowań, a niżeli tak świat jest skonstruowany ? Więc dlaczego ludzie nie potrafią dać sobie szansy, by mogło być lepiej - znam odpowiedz na to pytanie ; jesteśmy po prostu zbyt słabi, bynajmniej tak nam się wydaje, co jak się okazuje jest bzdurą.
Takie jest moje zdanie, a to, że nie radzę sobie z własnymi problemami, to myślę, że to tylko kwestia czasu, aby się z nimi uporać. Co ja pieprzę ? Wzięło mnie na użalanie się nad sobą i głębokie życiowe przemyślenia.
- Candy - zacząłem nerwowo po kolacji którą przygotowała. - wrócisz do Sztockholmu ? - spojrzałem na Nią niepewnie. Odłożyła szklankę i przez chwile sie nad czymś intensywnie zastanawiała - przypuszczam, ze nad odpowiedzią.
- Chyba nie - stwierdziła krótko.
- Czyli .... czyli my , nasza przyjaźń - wiem, że w moich oczach można było zauważyć nadzieję, bo to własnie czułem. Denerwowała mnie każda sekunda ciszy, każda chwila niepewności. Dziewczyna wstała. Domyślam się, że najchętniej wyprosiłaby mnie, aby tylko nie odpowiadać na pytania i nie drążyć więcej tego tematu. Odszedłem od stołu równocześnie z Nią.
- Myślę, że kontakt telefoniczny jest bezsensu, a spotykanie przy Twojej pracy graniczy z cudem. Dlatego obawiam się, że nasz kontakt tutaj się kończy - ostatnie słowa wyszeptała, po jej policzkach polałby się łzy, a ja byłem w szoku. Z jaką łatwością chce to zakończyć. Boże, Danny, co Ty gadasz ?! Jaką łatwością ? Widzisz co dzieje się z tą kobietą ? Nie ? To się przyjrzyj i powiedz czy widziałeś ją kiedykolwiek w gorszym stanie ?!
Przegryzłem dolną wargę.
- Nie rób tego, proszę - powiedziałem, stając naprzeciwko. Pękało mi serce, na myśl, że znów ja stracę, ale tym razem na zawsze. Muszę coś zrobić, przecież nie mogę do tego dopuścić.
Patrzyłem tępym wzrokiem na jej mokrą od łez, śliczną buzię. Jej oczy był szare, przenikał przez nie ból.
- Nie mam wyjścia. - szlochała - dasz sobie radę.
- Nie dam - przerwałem.
- Dasz - kontynuowała - wpadniesz w wir obowiązku tylko wrócisz z trasy, zajmiesz się klipami, nowymi utworami, koncertami. Masz przyjaciół, poradzisz sobie - rzekła, a jej słone łzy, upadały na drewnianą podłogę, odbijając głuchy dźwięk, który podświadomie słyszałem.
Wierzchem dłoni dotknąłem jej wilgotnego policzka, przejechałem lekko. Była zimna.
Nie myślałem racjonalnie, chciałem tylko jej nie stracić.
- Jesteś dla mnie ważna - szepnąłem - najważniejsza - zbliżyłem się powoli, aby jej nie wystraszyć, dzieliły nas tylko milimetry.
- Bądź moja, tylko dziś, tylko raz, tylko Ty i ja. Proszę - rzekłem cicho.
Po chwili tonęliśmy w namiętnym pocałunku ...
Hahaha, wiem, że kochacie mnie za momenty w których ucinam rozdział. :D
Trzymajcie się dzióbki . ; ***

vkeonhopalfjxuwlvh... *O*
OdpowiedzUsuńKocham Cię, Kocham Cię, Zabiję Cię, Kocham Cię! Jeśli jutro nie będzie cedeka to Cię internetowo potnę na kawałeczki i pochowam a potem wyślę Danowi w paczce xd tak btw. masz gg? ;d
czekam na next, być może dziś (ale późno) zapraszam do siebie c: ^^
zapraszam http://never-gonna-take-me-down.blogspot.com :D
Usuńczekam na kolejny cd. ;p
OdpowiedzUsuńNo masz rację, kocham takie zakończenia;)) prawde mówiąc to wiedziałam,że Danny nie wytrzyma he he i bardzo dobrze;> cudna focia. Dawaj szybko plissss;**
OdpowiedzUsuńNo i to rozumiem! :D Kocham takie scenki <3 A ten... będzie COŚ więcej? xD
OdpowiedzUsuńCzekam :)
Nowe opowiadanie! Zapraszam: http://stable-love.blogspot.com/ :D
OdpowiedzUsuńhttp://sad-lovve.blogspot.com/ c:
OdpowiedzUsuńhttp://never-gonna-take-me-down.blogspot.com/ :>
OdpowiedzUsuńZapraszam na http://stable-love.blogspot.com/. Nowy rozdział :D
OdpowiedzUsuńzapraszam na nowy rozdział, tudududu. c: xD
OdpowiedzUsuńhttp://sad-lovve.blogspot.com
zapraszam na rozdział. :)
OdpowiedzUsuńhttp://never-gonna-take-me-down.blogspot.com/
zapraszam c; http://sad-lovve.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń