Dziś wybieramy się z chłopakami za miasto. Tylko my we troje.
Musimy odpocząć, po premierze piosenki , która odbyła sie dwa tygodnie temu.
Od czasu kłótni z Mike, nie widziałem się z nim, został wydalony z mojego Studio.
Nie ma się co przejmować. Sam wybrał sobie taki los.
- Mamy wszystko ? - zapytał gorączkowo Mattias.
- Chyba tak. - odpowiedziałem.
- Nie ma chyba, albo tak, albo nie ? - wrzasnął, przejeżdżając dłonią po czole.
- No co Ty się tak od razu denerwujesz, wyluzj się Kooociaku Ty - zaśmiał sie Erik.
- Ty weź się odwal, co ? Musisz się tak do wszystkich kleić ? Gej jesteś czy co ? - warknął zdenerwowny Matt.
- Sam jesteś gej. Ja Cie po prostu lubię.
- To okazuj to tak jak Pan Bóg przykazał, a nie strzelasz jakimiś tekstami.
- Mattias, uspokój się - upomniałem go.
- No co ? - zapytał.
- Nie wydzieraj się na wszystkich, to ma być miły dzień, ogarnij, okej ? - spojrzałem na niego,
był bardzo wkurzony, co go ugryzło ?
Wsiedliśmy do samochodu. Oczywiście ja za kierwonicą.
- Ładnie to tak wykorzystwać młodszych ? - zapytałem z uśmiechem.
- Ty lepiej nie gadaj tylko jedź . - oczywiście wkurzony Mattias.
Droga przebiegała nam spokojnie , do pewniego momentu.
Nagle auto stanęło iii .. koniec.
- Co jest ? Erik to Twoje auto jakieś rypnięte jest !
- Ty się tleniony nie odzywaj, Twoje ostatnio też pokazało co umiało.
Spojrzałem na Erika morderczym wzrokiem. On to zawsze musi się odezwać, a jak już się odezwie
to przeważnie musi mi dogiąć. Popatrzyłem na licznik.
- Pewnieeee że tak. Erik wiesz co to jest 'Stacja benzynowa' ? - walnąłem.
- No wiem, takie coś, tam jedzie i tam się staje i co się tam paliwo do auta nalewa, a co ? - oderwał wzrok od telefonu i
spojrzał na mnie z uśmiechem.
- A korzystasz Ty z tego czy nie bardzo ? - ciągnąłem.
- Do czego zmierzasz ? - zapytał Mattias.
- A do tego, że jedziemy dopiero 40 minut. a nie mamy paliwa , do tego zmierzam ! - krzyknąłem i odwróciłem sie do Erika, który
był czerwony jak burak.
- Erik Ty durniu, przecież miałeś auto zatankować, wiesz że po drodze nie mijamy żadnych stacji ! - rzucił sie Matt.
- No zapomniało mi się , nooo - jęczał.
- Ty jesteś rzeczywiście jakiś tępy - dogiałem.
- Przypominam, że Ty tutaj jesteś blondynem.
- A ja Ci przypominam, że samochód sie tankuje przed wyjazdem.
- No i co teraz zrobimy ? - Matt.
- Zadzwonimy po pomoc . - powiedziałem i wyciągnąłem z kieszeni telefon, przeraziłem się.
Nie miałem zasięgu.
- Leżymy.
- Czego ? - zapytali równocześnie.
- W tej puszczy zasięgu nie ma.
- Noo .. leżymy - zaśmiał sie Erik.
- Uspokój się baranie ! Co robimy ?
- Przecież powiedziałeś, że leżymy ? - rozłożył się na tylnym siedzeniu z uśmiechem na ustach.
- Ty się już przymknij, głąbie okej ?! - wrzasneliśmy.
- Idziemy ? - zapytał zdezorientowany Mattias.
- No nie mamy wyboru, no wyłaź Erik, z Tobą jak z dzieckiem normalnie - krzyknąłem, na co Erik aż podskoczył.
Co on się taki przestraszony zrobił ? Zapewne nadal ma przed oczami te fanki.
Wsumie, nie dziwię się. Miałem ochotę go strzelić w ten jego głupi łep.
Szliśmy chyba z 1,5 godziny. Chciało nam sie pić, byliśmy zmęczeni, nogi nas bolały.
Ten cymbał to jest rzeczywiście cymabał. Jak można auta nie zatanować i to przed wyjazdem ?
Zabije go kiedyś, obiecuje.
Ściągneliśmy pomoc, ZATANKOWALIŚMY auto iii... wróciliśmy do domu.
Byliśmy tacy wściekli, że woleliśmy nie kontynuować tego wyjazdu.
*****
Byłem umówiony z Saade w kawiarni. Nie wiem czego mógł ode mnie chcieć.
Przez telefon nic nie chciał mi powiedzieć, aż sie wytraszyłem.
Stwierdziałem, że pieszo będzie lepiej, przewietrze się trochę i wogóle.
Szedłem przed ulice Stockholmu, zmierzając do miejsca spotkania. W uszach miałem słuchawki.
Lubiłem słuchać muzyki, gdy gdzieś szedłem lub jechałem.
Patrzyłem bardziej przed siebie niż pod nogi, rozmyślałem.
Dziwne ? Czy ja wiem, po prostu tak już miałem, że kiedy słuchałem jakiegoś bitu
w samotności, myślałem o życiu. Pomagało mi to nawet.
Nagle sie z kimś .. zderzyłem ?
Wystraszony spojrzałem na to co się stało.
- Sorry - rzekłem.
- Nie szkodzi - rzuciła dziewczyna.
Pomogłem pozbierać jej karki, które rozsypały się po chodniku.
Było mi niezmiernie głupio, że nie uważałem na to jak ide.
- Nie trzeba - protestowała z uśmiechem.
- Trzeba, naprawde przepraszam, zamyśliłem się i tak jakoś wyszło.
Podniosła głowę. Była naprawdę ładna. Jeszcze bardziej było mi głupio. Co ona sobie o mnie pomyślała.
Pewnie, że jestem jakimś idiotą. Trudno, nie miałem na to wpływu - przecież na nią wyleciałem.
Pomogłem jej to pozbierać i ruszyłem przed siebie.
Po jakis 10 minutach byłem już w kariarni.
- Siema, siema - przywitałem kumpla.
- No heyy.
- Co to za sprawa ?
- W zasadzie są dwie sprawy. - uśmiechnął się.
Zaciekawiło mnie jakie.
- Jedna to taka, że trzeba mi tytuł dla piosenki - zaczął.
- To Ty jeszcze nie nadałeś tytułu ? - zdziwiłem się.
- Nie, dobra o tym później. Druga to taka, że dzisiaj wieczorem organizuje przyjęcie, znaczy imprezę.
Mam nadzieję, że wpadniesz ?
- Mhhm.. - poczochrałem sie po głowie.
- A zresztą co ja się Ciebie bedę pytał, masz być i nie ma gadania. - oznajmił.
No to pięknie. A chciałem sobie odpocząć troche od tych wyjazdów, prób,
koncertów, nawet ludzi. Chciałem pobyć troche sam, zamknąć się w pokoju i
z nikim sie nie widywać.
Moi fani jakby się dowiedzieli, że tak powiedziałem, pewnie obrazili by się na mnie.
Ale już mnie to nie obchodzi. Ciągle byłem dla każdego, kiedy ktoś czegoś potrzebował.
Znów myśle o Jannie .. cholera, dlaczego wciąz\ż tkwi w mojej głowie, w moim umyśle.
Nie miałem ochoty na tę imprezę, ale co miałem zrobić .. Saade to mój przyjaciel.
Jest młodszy, zaczyna swoja karierę, pomagam mu i on mi też pomaga. Nie wypada mi go zawieść.
- Kto jeszcze będzie ? - spytałem.
- Ze znajomych to Mattias z Cattis, Erik, Alex, poznasz resztę na miejscu.
- O któreej - wyjęczałem.
- O 19:00 i nie jęcz, tylko masz być, troche zabawy Ci sie przyda. - pogroził palcem.
- Doobra, a co z tym tytułem ?
- No właaśnie, tym się zajmiemy jutro - rzekł.
- Jutro to Ty będziesz błagał łózka i wody - rozśmiałem się.
- Może tak źle nie będzie. Mam nadzieje że mi chłupy nie rozniesiecie.
- Tę kwestie kieruj do Erika, on jest pajacem numer jeden, do wszystkiego zdolny.
- Dobra ja uciekam, tylko pamiętaj, pozamykaj zbędne pomieszczenia, Erik wszędzie wlezie i później będą kłopoty,
że coś ciamajda zbiła. - powiedziałem wychodząc, na co Saade tylko sie zaśmiał.
O 16 wyszedłem do siłowni. Troche sportu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Poświczyłem jakąś godzinkę i miałem wychodzić, kiedy zobaczyłem .. Mike.
On mnie śledzi ? Łazi wciąż za mną.
Skasowałem go wzrokiem, po czym wyszedłem.
Nagle usłyszałem głos. Jego głos.
Nie odwróciłem się, twardo szedłem przed siebie.
Po chwili ucichł. Chciałem żeby dał mi spokój, żeby mnie nie nękał, nie prosił
o wybaczenie i przyjęcie go spowrotem do Studio. Miałem dosyć całego tego zamieszania.
Włożyłem słuchawki na uszu i puściłem jakąś piosenkę. Szedłem powoli, tym razem patrząc nie tylko pod nogi, ale
też czy przypadkiem na kogoś nie wlazłem. Na sama myśl o tym robi mi się głupio ale równiez pojawia się uśmiech na mojej twarzy.
Mijałem drzewa, bloki, Centra Handlowe, różne sklepy i Galerie. Cukiernie i Spożywcze, patrzyłem na kolorowe reklamy.
Mijałem ludzi, psy i koty. Szedłem do domu, miałem drobny kawałek do pokonania, ale nie robiło mi to różnicy.
Może nawet i lepiej ? Świeże powietrze - to jest to.
Kiedy zobaczyłem swój blok ściągnąłem słuchawki i ruszyłem po schodach do mieszkania.
Otworzyłem drzwi i do niego wszedłem rzucając torbę gdzies w kąt.
Spojrzawszy na zegar nieco sie przeraziłem . Była 17:30 .
Zjadałem coś lekkiego w pośpiechu pijąc gorącą herbatę z cytryną.
Wykąpałem się, poszperałem w szafie, dobrałem ciuchy, nażelowałem włosy.
Była 18:45 - idealnie.
Wyciągnąłem z szafy kurtkę, zabrałem dokumenty, portfel, klucze i telefon i zamknąłem drzwi.
Pośpiesznie pokonując schody znalazłem się na dole.
U Erica byłem 20 minut później.
Musiałem jeszcze zatankować - taka tam mała przestroga, przez Erika.:D
- Yoo - przywitał mnie i wpuścił do środka.
Było już sporo ludzi jak na tę godzinę.
Rozdział pojawił się szybko, bo akurat go pisałam nim założyłam bloga . :D
Kolejny będzie taki bardziej .. świeży .
Mam nadzieję, że może być ? ;]

jeeeeeeej, świetny:))
OdpowiedzUsuńPewnie wśród gości jest ta dziewczyna, na którą wpadł i się bujnie :D
OdpowiedzUsuńKocham tą ciamajdę (Erika) xD
Czekam na cedek :)
"- Ty jesteś rzeczywiście jakiś tępy - dogiałem.
OdpowiedzUsuń- Przypominam, że Ty tutaj jesteś blondynem.
- A ja Ci przypominam, że samochód sie tankuje przed wyjazdem." hahahahhaa, Erik, Ty cioto, hahahahaha :D
Ja to widzę tak:
Danny będzie się na nią gapił, jak coś tam na/w malowane wrota (xD) Potem poprosi ją do tańca, a trafi im się wolny... nanananana.... bum! ślub, dziecko i happy end xDD
czekam na cdk ;D
Co by to było gdyby Erika nie było xD No dawaj dawaj ten rozdzialek. Szybciorem:*
OdpowiedzUsuńZapraszam na cd www.danny-i-ania.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuń