niedziela, 10 lutego 2013

Kłótnia

Nakarmiłem tego żarłoka i usiadłem przy stole, wcześniej nalewając do szklanki sok. Piłem go bardzo wolno, chyba z 5 minut, myśląc o tym czego dokonałem. Wziąłem telefon i wybrałem numer Matte. Po kilku sygnałach wreszcie się odezwał :
- Słucham - jęknął. Ups.. chyba mu w czymś przeszkodziłem.
- Matt ? Mógłbyś do mnie przyjechać ? Chyba, że jesteś bardzo zajęty - wyszczerzyłem się, odstawiając naczynie do zlewu.
- Eee, nie. Coś się stało ? - zapytał, a w tle usłyszałem tylko głos Cattis.
- W sumie tak - powiedziałem, powstrzymując śmiech.
- Dobra, za chwilę będę - rozłączył się, a ja wybuchnąłem tak głosnym śmiechem, że aż się Miramis wystraszył. Biedactwo.
Kilka minut później przed drzwiami zastałem Mattiasa, gdy mnie zobaczył - poczerwieniał. Ja mu naprawdę nie chciałem w niczym przeszkadzać, skąd mogłem wiedzieć .. :D
- Siema - rzucił, wchodząc i podając mi prawą dłoń, która mu drżała.
- Co Ci się stało ? - zapytałem, na widok jego dziwacznej miny.
Pokręcił głową i spuścił wzrok.
- Daniel, masz zawsze odpowiedni moment na dzwonienie, wiesz - powiedział, unosząc brwi ku górze i robiąc jeden krok w tył.
- Aaa, no przepraszam - roześmiałem się.
Zrobiłem Nam kawę i zostawiąc jeszcze na moment przyjacielea w Salonie, powędrowałem do mojego "biura" tzn. małego studia gdzie przesiaduję (a raczej przesiadywałem) całe dnie, siedząc nad tekstami i innymi pierdołami związanymi z karierą.
Zabrałem notatnik z tekstami i wróciłem do bruneta.
- Masz - podałem mu i usiadłem obok, otworzył zeszyt i przeczytał to co tam nawymyślałem. Byłem stremowany, ale wiedziałem, że dobrze zrobiłem, pokazując to komuś.
Po chwili chłopak spojrzał na mnie i na jego twarzy pojawiła się .. złość.
Wywaliłem oczy, czekając na odpowiedź, której coraz bardziej się bałem.
- Saucedo ! - krzyknął - powiedz mi dlaczego Ty mając 23 lata a ja 26, masz większy talent to pisania tekstów - dokończył, śmiając się.
- Idioto 1 Przestraszyłeś mnie - walnąłem, rzucając się na niego.

****

Postanowiłem, że wyjade do Polski - na kilka dni. Musze odwiedzić ojca i trochę stęskniłem się za Polskimi potrawami - naaaleśniki !! :D
Poprosiłem Candy, aby mi towarzyszyła, zgodziła się.
- A co z Miramisem ? - zapytała, kiedy wkładałem walizki do samochodu.
- Zostawiłem go pod opieką Erica, mam nadzieję, że nie zdechnie - uśmiechnąłem się i zamknąłem bagażnik.
- Dziękuję - powiedziałem po chwili - za to, że ze mną tam jedziesz, znam mojego ojca, będzie wypytywał o to dlaczego zakończyłem karierę - westchnąłem.
Dziewczyna uśmiechneła się.

Po dwóch godzinach latania, byliśmy w Warszawie. Zamówilismy Taxi i pojechalismy najpierw do Mojego Taty.
Kiedy bylismy już na miejscu, ogranęło mnie jakieś dziwne uczucie jakby .. strach ? Boże, Dann, zachowujesz się jak baba. Jeszcze sie rozpłacz .. Okej, trzeba stanąć na wysokości zadania, zadzwoniłem dzwonkiem i już po chwili za drzwiami ujrzałem Marię - moją macochę.
- Ooo Daniel - uścisnęła mnie, a później Candy - co to za dziewczyna ? - zapytała po chwili.
- To Candy, moja .. przyjaciółka - przegryzłem dolną wargę.
- Wejdźcie - powiedziała.
Zrobiła nam pryszną Polską kawę i podała wyśmienite ciasto.
Razem z moim tatą wypytała nas o dosłownie wszystko. Widziałem, że Candy jest trochę zaszokowana pytaniami o ślub , no ale cóż.
Kiedy usłyszałem pytanie "Dlaczego zakończyłeś działalność" - moja radość odeszła.
- Dlaczego o to pytasz ? - spuściłem wzrok, błądząc gdzieś po pokoju, byle tylko nie spotkać się z wzrokiem ojca.
- Bo się o Ciebie martwię - wyrzucił z siebie, a ja wciąż czułem jego złowrogi wzrok na swoim ciele.
Już sam nie wiedziałem co mam mówić, niby to koniec, ale jednak mam w papierach napisane "KARIERA ZAWIESZONA". Niby nie występuję a jednak pisze teksty.
- Nie musisz, jestem dorosły - odpowiedziałem.
- Masz dopiero 23 lata, jesteś młody, niedoświadczony - rzucił, na co podniosłem głowę i zobaczyłem to jego spojrzenie, przepełnione nie troską a słowami "A nie mówiłem ?" .
- I według Ciebie jestem niedojrzałym gówniarzem ? Który nie potrafi sam sobie poradzić ?! - oburzyłem się.
- Dokładnie tak, nie umiesz o siebie zadbać.
- A Ty umiesz ?! Umiałeś zadbać o mnie i mamę ? I kto tutaj zachowuje się jak dzieciak, no kto ?! - krzyknąłem, wstając z sofiy. Nie miałem ochoty na niego patrzeć, zawsze jest mądrzejszy.
Jeśli chodzi o moją karierę, zawsze był przeciwko temu, abym sam nią dysponował, bez jego wpływu.
- To nie jest Twoja sprawa - odrzekł, jeszcze głośniej.
Spojrzałem na niego i złapałem za rękę Candy.
- Idziemy - powiedziałem i pociągnąłem ją za sobą.

****

Ze względu na to, że w planach mieliśmy spać u mojego Ojca zostaliśmy bez noclegu. Musieliśmy więc udać się do hotelu.
Zarezerwowałem dwa pokoje, obok siebie .. ey, bez przegięcia, musze jej pilnować, prawda ?
Zapłaciłem za wszystko, bo przecież ja Nas w to wpakowałem, tymbardziej, że nie pozwoliłbym aby to kobieta płaciła za siebie, a co dopiero za mnie.
- Jeśli coś by nie grało to jestem obok - rzuciłem, łapiąc za klamkę.
- Okej - dziewczyna posłała mi całusa w powietrzu, zalotnie sie usmiechająć.
Weszła do siebie, a ja do siebie.
Natychmiast wziąłem kąpiel i rzuciłem się na zimne łóżko - oo jak dobrze.

****

- Wstajeeemy - usłyszałam głos Daniela. Jak on tutaj wszedł ?
Otworzyłam najpierw jedno oko, następinie drugie, co było trudniejsze. :D
- Czego się drzesz ? - wrzasnęłam w kierunku drzwi, przy których stał.
- W-a-k-e u-p - krzyczał, literując.
Rzuciłam w niego poduszką, którą .. złapał. Co za farciarz . Podszedł z "narzędziem zbrodni"
w moim kierunku i walnąl mnie w głowę. O niee .. tego mu nie podaruję.
Złapałam go za ramiana i z całych sił próbowałam wywalić go na łóżko, a uwierzcie mi, to nie było proste.
Facet ma nieźle zbudowane cialo a na dodatek jest bardzo silny. Ale chyba dawał mi fory, bo po chwili upadł na białą pościel, śmiejąc się.
- Hej, to nie fair - usłyszałam chłopaka, która zaczął mnie łaskotać. A to według niego jest Fair ?
Nie potrafiłam się powstrzymać od głośnego śmiechu, co go jeszcze bardziej napędzało, do dalszego działania.
- Danny, proszę - mówiłam, przerywając i śmiejąc się bardziej.
- Ładnie poproś - mówił, szczerząc ząbki.
- Proszę Cięę bardzo Cie proszę - jęczałam.
Okey, puścił mnie.
Usiadłam naprzeciwko niego, po turecku chowając twarz w dłoniach, w dalszym ciągu się śmiałam.
- Lubie Cie - powiedziałam, kiedy się opanowałam.
- Ja Ciebie też - odpowiedział, z magicznymi iskierkami w oczach.
- Dobra zbieramy sie i idziemy - podniół się, wystawiając prawą dłoń, za którą złapałam się i podniosłam do góry.
Chwila, ale gdzie idziemy ? Danielowi się chyba zbiera na wycieczki po polsce, ooo, to ja go oprowadzę.

Ze względu na to, że wyjeżdżam, napisałam i dodaję rozdział dzisiaj.
Nastąpiła zmiana :
Zostały zmienione postaci (zdjęcia), musiałam wprowadzić coć innego, bo po głębszych przemyśleniach doszłam do wniosku, że zdjęcia osób, które były wcześniej nie zbyt pasowały do opowiadania.
Więcej w "Bohaterowie" ---> Klik
Yoo . <3

7 komentarzy:

  1. razem w Polsce xD Przeczuwam big kiss :D
    Kiedy wracaaaaaassss? :(
    ciekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. zapraszam na rozdział ;]]
    http://never-gonna-take-me-down.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. "Chwila, ale gdzie idziemy ? Danielowi się chyba zbiera na wycieczki po polsce, ooo, to ja go oprowadzę." A to jakim cudem? Candy to Polka? :O
    Czekam na cedek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No to szykuje się wycieczka;) może w jakieś romantyczne miejsce hmm? To życzę udanego wyjazdu:*

    OdpowiedzUsuń
  5. yo, zapraszam na cedeka http://sad-lovve.blogspot.com/ ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. rozdział + dopiska: http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. www.danny-i-ania.blog.onet.pl zapraszam na cd;)

    OdpowiedzUsuń