piątek, 8 lutego 2013

Tonight

Od kilku dni nie mam kontaktu z moim menadżerem, nie odbieram od niego telefonu. Chyba czas do niego pojechać i zerwać kontrakty, które podpisywałem. Ubrałem się i wyszedłem z domu.
W dłoni trzymałem telefon, od jakiegoś czasu często go sprawdzam, rzeczywiście zwariowałem ..
Po kilku minutach byłem na miejscu, wszedłem do biura, pukając delikatnie do drzwi.
- Proszę - usłyszałem.
Wziąłem głęboki wdech i pociągnałem za klamkę.
Za biurkiem siedział mój menadżer, pisał coś w papierach, widać był mocno podenerwowany.
- Cześć - rzuciłem, powoli podchodząc do niego, podając kartkę którą podpisałem kilka miesięcy temu. Wziął ją do ręki i spojrzał na mnie złowrogo. Wiem, że chciał mnie zabić.
- Co to jest ? - powiedział kładąc dokument - Czy Ty wiesz co Ty robisz ?! - wstał.
Zamknąłem oczy i ku swojemu zdziwieniu powiedziałem coś, co normalnie bym nie powiedział.
- Nie znosę dłużej całej tej presji, rozumiesz ? Mam tego dosyć, wszystkich tych tekstów o miłości, cały ten syf mnie przeraża. Podpisz to i uciekam - wzruszyłem ramionami i nerwowo odwróciłem wzrok.
- Może lepiej zawiesić to ? Na kilka tygodni, wyjedź gdzieś .. - mówił powoli, lecz stanowczo, siadając spowrotem na ciemny fotel, który zaskrzypiał. Nie miałem ochoty się z nim kłócić, chciałem zakończyć działalność ale on i tak nie da za wygraną. No jakbym go nie znał, to bym próbował. Wyszedłem. Bez żadnego słowa. Niech robi co chce, ja już nie wystepuję, to koniec.

****

Leżałem na sofie i patrzyłem w jeden martwy punkt, a mianowicie w sufit ..
Nikt jeszcze nie wie o tym, co postanowiłem zrobić i to chyba lepiej, bo zapewne chcieliby mnie przekonać do dalszej współpracy, a najbardziej to chyba Erik.
Jak na złość zadzwonił ktoś do drzwi, wyrywając mnie tym samym z moich głębokich przemyśleń o życiowych problemach.
Wstałem i wolnym krokiem podeszłem do drzwi, otwierając je, zastając tam Candy.
- Cześć - powiedziała, na co otworzyłem szerzej drzwi i wpuściłem ją do środka.
- Oo a Ty już w Szwecji ? - zaprosiłem ją do salonu, siadając naprzeciwko.
- Od wczoraj, przecież Ci mówiłam - syknęła z oburzeniem.
Nie lubiła, kiedy ktoś zapominał o tym o czym 'dopiero' mówiła, zawsze wtedy twierdziła, że jej nie słucham.
Wzruszyłem tylko ramionami, zapytałem czego sie napije i poszedłem do kuchni, robiąc przy tym dobrą minę do złej gry.
Zalewałem właśnie kawe kiedy wprost na siebie rozlałem wodę .. tak Danny brawo, patrz z czego żyjesz i tyle nie myśl. Jęknąłem z bólu na co do kuchni weszła Candy, w sumie nie dziwię się, widziała całą tę sytuację, moje zamyślenie i to jak gram role szczęśliwego faceta, wyczuła mnie, że wcale tak nie jest. A na dodatek jestem nieobecny, jakbym żył w innym świecie .
- Heej, co jest ? - zapytała troskliwie, podchodząc do mnie i oglądając moją poparzoną dłoń - trzeba to opatrzeć - powiedziała.
- Nie, wszystko gra - nadal udawałem, choć wiedziałem, że i tak to rozkmini.
- Daniel, przecież widzę.
Nic nie odpowiedziałem, taak doskonale wiem, że zawsze ucinam rozmowę. Ale inaczej nie potrafię. Dziewczyna obejrzała jeszcze raz moje oparzenie i mi je opatrzyła, zawinęła bantażem, trochę bolało - nie powiem, że nie, ale trzeba być twardym i nie pokazywać słabości. Jestem jej bardzo wdzięczny, że tak się mna zajęła, naprawde ją polubiłem. Ah .. zapomniałbym wspomnieć o jednym bardzo istotnym fakcie.
Odkąd poznałem Candy, zaprzyjaźniliśmy się, wspólne treningi to nie jedyne miejsce gdzie sie widujemy.
Często wychodzimy gdzieś razem, jakis spacer czy inne spotkanie. Nie, nie !! Nie myślce, że z nią kręcę.W prawdzie to bardzo ładna i sympatyczna osoba, ale tylko ją lubię, tylko . ;]
Tylko ona umie mnie podnieśc na duchu, znaczy .. moi kumple też, ale ostatnio łapia jakieś dziwne fazy i nie bardzo moge sie z nimi dogadać, tak w sumie to się nie odzywam do nich od jakiegoś czasu.
- Dziekuję - powiedziałem, kiedy usiedliśmy w salonie.
- Proszę - uśmiechnęła się, po czym dodała z nieco mniej wesoła minką - Możesz mi powiedzieć dlaczego tak sie zachowujesz ? Przedtem byłeś pełen energi, teraz jesteś smutny - mówiła upijając łyk kawy. Pokręciłem głową i opowiedziałem jej co się dzieje. Chyba musiałem się komuś wygadać, tymbardziej, że jej mogłem powiedzieć wszystko, choć znalismy sie kilka tygodni, znalazłem w niej bratnią duszę.
Mówiłem długo, coraz bardziej drżącym głosem, pod sam koniec moich zwierzeń coraz ciszej.
Brunetka słuchała uważnie co chwilę spuszczając głowę w dół, chyba ją załamałem.
W zasadzie powienienem się przyzwyczaić, bo większość ludzi, których znam i tych których nie - moich fanów, za kilka dni będą chcieli mnie zabić.
Kiedy skończyłem zapadła cisza, a Candy tylko położyła swoja dłoń na mojej.
- Musisz być silny, Dann, spójrz na mniej - podniosła mój podbródek - jesteś Kimś, nie pozwól by ktoś Ci to odebrał.
Na mojej twarzy pojawił sie uśmiech, ale szczery - nie wymuszony, taki jaki przyklejałem sobie przez ostatnie dni. Z całego mojego serca dziękuje Bogu, że mam kogoś kto potrafi mnie pocieszyć.

****

- Halo ? - przetarłem oczy, nieprzytomnie patrząc w sufit, trzymając telefon przy uchu.
- Stary co się z Toba dzieje - pytał Erik.
- A niby co ma się dziać - udałem głupiego, wstając z łóżka i zmierzając ku łazience w jakim celu ?
No dobra nie pytajcie, wiem że chcielibyście iść tam ze mną, ale wole się wykąpać sam. Tylko bez fochów.
- Nie pojawiasz sie w Studio, nie rozmawiasz z Nami, a na dodatek słyszałem, że zerwałes kontrakt i zawiesiłeś karierę - mówił coraz bardziej przerażonym głosem.
- Zakończyłem - poprawiłem.
- Daniel, co jest ? Dlaczego to robisz ? Bez Ciebie nie istniejemy .. już teraz nie będzie E.M.D. bo  Ciebie nie ma, rozumiesz ? - miał rację. Zniszczyłem swój kontrakt i przy okazji ich. Bo niby jako kto będą występować ? "E.M. ?" przecież nie moge wystapić bez jednego członka na koncertach, jeśli by to dotyczyło jednego to spoko, ale nie wszystkich. Kurde, nie pomyślałem o tym.
- Erik, ja .. nie daje sobie rady - rzekłem, patrząc w lustro i przyglądając się swojej bladej twarzy.
Zamilkł, głosno przełknął śline i powiedział cicho :
- Dalej Janna ? - zapytał.
- Ta-a-ak - odpowiedziałem drżąco.
- Posłuchaj mnie, wiem, jestem kiepski w doradzaniu, niewiele wiem o stałych związkach, ale wiem również, że to co Ci powiem, powiedziałby też Mattias czy ktoś inny. Musisz sie wziąć w garść, Daniel bez Ciebie sobie nie damy rady. Nie pograżaj się w czarnej rozpaczy, zobaczysz dasz sobie radę. Uwierz mi. - mówił, dawało mi to do myślenia, coraz bardziej uważałem, że zrobiłem źle, ale z drugiej strony musiałem .. nie miałem weny.

Pięć tygodni później ...

Siedziałem przed Telewizorem i skakałem po kanałach. Nic nie było. Same romansidła, albo teleturnieje. Można zwariować.
Pewnie jesteście ciekawi co robiłem kiedyś ? Siedziałem w Studio, ćwiczyłem, koncertowałem, wychodziłem na imprezy czy nawet siedziałem i pisałem tekst. A teraz ? Gnije przed Telewizorem . Mam dosyć .. - ` Cała ta presja jest naprawdę dołująca, dołująca ' - mówiłem.- `Kiedy wychodze ludzie podchodzą do mnie, wciąż mówią mi jaki mam być" - nuciłem jakieć słowa, bawiąc sie dłońmi.
Coraz więcej słów sklejełem, mimo tego, że nie miałem ochoty na pisanie jakich kolwiek tekstów,
wciąż przychodziły mi do głowy nowe pomysły.
Z jednej strony po co mam cokolwiek pisać, skoro nie pracuje już jako artysta, ale z drugiej, coś mi mówi, że musze usiąść i pisać, po prostu muszę.
Tak więc zrobiłem , pisałem prawie nie robiąc przerw, miałam tak cudowną wenę, jak nigdy dotąd w moim życiu.Po kilku godzinach skończyłem, patrzyłem na moje dzieło, nie wierząc w to co zrobiłem, byłem z siebie dumny. Co we mnie wstapiło ? Nie wiem, tekst był inny, nie o miłości, tylko o mnie. Kiedy tak na niego spoglądałem usłyszałem głosne miauczenie Miramisa.
Oho , koteek głodny.

Cd. miał być o wiele wcześniej, ale niestety miałam awarie internetu -,-
Kolejną część postaram się dodać jak najszybciej, ale właśnie zaczynam ferie i nie mam pojęcia czy zdążę cokolwiek nowego dodać w przyszłym tygodniu. :P
Może bedzie wcześniej ? Musze się zmobilizowac i wszystko ze sobą pogodzić, żeby Was nie zaniedbywać.
Jesteśmy w kontakcie . Pa . ; *

3 komentarze:

  1. Aw, jak słodkoo. <3
    Ja też zaczynam ferie, piona! :D
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, nasz słodziak ♥
    Widzisz, Dan? Dalej możesz pisać :D
    Czekam na cedek i...
    zapraszam na nowy rozdział http://need-to-know-danny.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na rozdział http://www.sad-lovve.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń