czwartek, 7 marca 2013

Twister

Minęło kilka godzin zanim wróciłem do domu, spacer z Candy nieco się przedłużył. Pochłonęła nas rozmowa o tym co zamierzam. Więc postanowiłem, a raczej postanowiliśmy, że jutro pojadę do mojego menadżera z prośbą przyjęcia mnie z powrotem na moje stanowisko. Najbardziej to chyba boję się reakcji mediów, ale w sumie mam to gdzieś, niech myślą i piszą co chcą.

Dzień później ...

Zmierzałem długim korytarzem w kierunku biura, nerwy ? Tak. Nie mam pojęcia dlaczego się denerwuje, czego się boje, przecież On będzie z tego powodu zadowolony. Przy samych drzwiach, przystanąłem. Wziąłem głęboki wdech ii.. drzwi się otworzyły. Jakaś nowa technologia ?
Menadżer spojrzał na mnie, marszcząc brwi, z niewiedza i lekkim zdziwieniem w oczach.
- Danny ? - zapytał.
- Cześć, możemy porozmawiać ? - zapytałem tak cicho, że sam siebie prawie nie słyszałem.
Facet spojrzał na mnie, nie kryjąc zaskoczenia, wpuścił mnie do środka i usiadł na biurku, rozwalając ułożone starannie dokumenty, ja natomiast stanąłem naprzeciw Niego, wyciągając lewą dłoń z kieszeni granatowych spodni.
- Słucham ? - powiedział.
Przez chwile zastanawiałem się jak mam go poinformować o powrocie i jak usprawiedliwić tę moją nieobecność. Nie wymyśliłem żadnej przemowy, a więc pozostał mi jedynie czysty spontan.
- Chciałbym powrócić do kariery solo i E.M.D. - rzekłem.
Menadżer uśmiechnął się wstając.
- To wspaniale ! Mówiłem Ci, że dasz radę. Bo nazywasz się Danny, a Danny nigdy się nie poddaje - wymamrotał, motto, którego mnie nauczył i według którego żyłem.
 wyszczerzyłam ząbki i podałem mu tekst "Tonight".
- Ooo - widok jego zachwyt z mojej pracy, naprawdę mnie cieszył. 
Taaaak wreszcie jestem w swoim żywiole, i to dzięki Candy.
Uzgodniłem z moim pracodawcą, że w najbliższym czasie nagram nowe utwory i przejdę do wydania płyty, między czasie troche pokoncertuję, dam kilka wywiadów i pomyśle nad nowymi klipami.
Czeka mnie masa roboty, ale nie przejmuję się tym, najważniejsze jest to, że znów mogę robić to, co kocham.

Wróciłem do domu po 19, byłem w Studio nagraniowym i tanecznym, u Candy w szkole i na drobnych zakupach. Wieczór planuję z chłopakami. Wybieramy się na imprezę. Szybko coś jem, prysznic i o 20 muszę być gotowy. Ey, chyba się nie wyrobię, dobra Danny, nie panikuj ! Spokojnie..yhy, jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy, właśnie .. wszystko mi zaczyna z rąk wypadać, no chłopie z tej radości zwariowałeś. :P
Wyszedłem z łazienki, pospiesznie zakładając koszulkę i otwierając drzwi, za którymi stali juz moi dwaj debile. 
- Chwilaa ! Umówiliśmy się na dwudziesta, a mamy.. - spojrzałem na zegarek - dwudziestą - podrapałem się po głowie, patrząc na rozbawione miny chłopaków. 
Założyłem bluzę i buty i wyszliśmy, a ja wciąż czułem na sobie głupia minę Erika.
- Co ?! - warknąłem w Jego kierunku, na co się speszył.
- Eee .. nic - powiedział wsiadając do samochodu.
Dobra teraz luz, tylko zabawa, żadnych problemów, żadnej presji, dzisiaj się wyluzuję.
Wysiedliśmy pod dobrze znanym mi klubem, czasami tutaj koncertowaliśmy, zdarzało mi się tutaj bywać również prywatnie, bardzo przyjemny klub.
Zapłaciliśmy za kurs i zmierzyliśmy w stronę wejścia, przy którym stało mnóstwo osób, czekając na kupno wejściówek. Oczywiście my weszliśmy bez problemu i to za free. 
Może tylko dlatego, że ochrona nas świetnie zna.:D
Cóż, zamówiliśmy po drinku, później następnego i następnego. Oczywiście w grę weszło jeszcze piwo, więc po kilku kolejkach byliśmy tak rozbawieni, że wywijaliśmy na parkiecie z nowo poznanymi dziewczynami jak mało kto.
Mattias się hamował, ja też, ale Erik .. zarywał do każdej panienki, ale był tak zalany, że niczego nie mógł na dłuższa metę wyrwać. Pechowy chłopak, pechowy ..
Ale okeey, około 2 w nocy, jakaś lala, nawet dosyć ładna dała się "omotać" wdziękom naszego durnowatego kumpla. I zniknęli gdzieś .. może wrócą, no właśnie może.
- Gdzie Ericzek - bełkotał Mattias, popijając jakiegoś drinka.
- Wyrwał coś i pfff zniknął - rozbiłem smutną minę, co wyglądało komicznie.
- A Ty czego niczego nie wyrwałeś ? Widziałem, eyy ja widziałem - machał mi palcem przed nosem - widziałem, że było tu parę lasek, które by chciał z Tobą się pi.. - zaciął się, na widok mojego morderczego wzroku.
- .. piwa chciałyby się z Tobą napić - dokończył ,motając się w zeznaniach.
Znów spiorunowałem go wzrokiem, po czym zamówiłem następna kolejkę dla nas obojga.
Około 3 w nocy stwierdziliśmy, że spadamy, Ericzka nie moglismy znaleźć niestety, a może stety, ale raczej niestety, bo ta łajza coś namiesza znowu, wymyśli bez zastanowienia i będą kłopoty.

Godzina 6:17 

Obudził mnie dźwięk telefonu. Kto do cholery ?!
Patrzę jednym okiem, drugim, znowu jednym i drugim i dwoma i .. Erik.
Odbieram, bo niby co mam zrobić, skoro juz mnie zbudził to chyba jestem zmuszony dowiedzieć się czego chce.
- Halo ? - powiedziałem zaspanym głosem, drapiąc sie po rozczochranym blonad włosach.
- Daaaniel - zawył Eriś.
- Co chcesz ? - zapytałem nieprzytomnie.
- Wiesz, może co ja wczoraj robiłem ? 
Kurczę, ja mam wiedzieć ? Co ja tajna kamerka jestem ? Pluskwa jakaś ? Detektyw ? Przeciez nie łażę za nim.
- Nie, a coś nie gra ?
- Ey, bo tak mnie łep boli i .. no - zakończył.
- Uhuhu .. ale zabalowałeś, kochany - zaśmiałem się.
- Hey ! - krzyknął, do słuchawki tak głośno, że aż podskoczyłem.
- Erik, nie mam zielonego pojęcia co robiłeś na tej imprezie, troche wypiłeś, wyrwałeś jaką panne i gdzieś z nią polazłeś - opowiedziałem, przykrywając się kołdrą.
- Aha - powiedział.

Dobrze, że dzisiaj jest niedziela, pospałem sobie do 12, jak nigdy. No czasem mi się zdarzało.:P
Kiedy zwlokłem się z tej milutkiego łóżka, z którym nie chciałem się rozstawać, ale musiałem, poszedłem do kuchni, zrobiłem kawę i kanapki, wziąłem prysznic i AKURAT zadzwonił ktoś do drzwi. Módlmy się. aby to nie był ERIK ! Bo umrę na zawał. Otworzyłem ze starchem albo inaczej , otworzyłem drzwi z nadzieję, że nie ma za nimi mojego przyjaciela, bo niby po co mi on w niedzielne popołudnie ? Żeby mi głowę suszył pytaniami "Co robiłem", "Co mam teraz zrobić" etc.
Pomyliłem się bowiem, a mianowicie za drzwi stała Candy z uśmiechem na ustach.
- Cześć, a Tobie co sie stało, jakis taki przestraszony jesteś ? - zapytała. No pięknie, ona mnie zawsze wyczuje.
- Miło, że jesteś - powiedziałem z entuzjazmem, choć cieszyłem się, że jest.
Weszła do kuchni, siadając przy stole, poprosiła o kawę.
- To teraz mi powiedz, dlaczego przeszywa Twoje oczy taki strach ? - zapytała, kładąc łokcie na stole, opierając brodę o dłonie. Opowiedziałem jej wszystko od początku, co wywołało u niej uśmiech, a raczej śmiech.
Dziewczyna pomogła mi przy obiedzie, który wspólnie zjedliśmy i postanowiliśmy wyjść do sklepu. Dobrze, że niektóre są otwarte w niedzielę.
Wybraliśmy się do .. zabawkowego. Nie ma śmiania ! :D
Wygłupialiśmy się, niczym maleńkie szkraby, mające po 3 latka.
Na koniec kupiliśmy grę, w którą mieliśmy zamiar pograć, ale rzecz jasna, nie sami, im więcej osób tym większa frajda.
Wracając do domu, zadzwoniłem po Saade i Molly, którzy kilka minut później byli juź u mnie w mieszkaniu.
- To co to za gra ? - zapytał Saade, zacierając ręce. A Molly chyba się modliła, by nie były to gry na PS, czy komputerowe.
- Twister - oznajmiłem.
Spojrzeli na mnie jak na idiotę, ale zgodzili się na zabawę.
Po półgodzinnym, wariowaniu na mecie, byliśmy w takich pozycjach, że nie chcę mówić, Molly "robiła" za sędzie a ja, Candy i Erica graliśmy.
- Eric, lewa noga na czerwony - wskazała rozbawiona dziewczyna.
- Ja nie dam raaaady - jęczał, próbując się nie wywalić - poddaje się - powiedział wstając.
- Ey, tak nie wolno - rzuciłem, ledwo trzymając się.
- Dobra, rywalizujcie między sobą - oznajmiła Molly.
- Przegrasz - wysyczała Candy, a na jej śliczna buzie wdzierał się powstrzymywany przez Nią uśmiech.
Zaczęliśmy od nowa, ale tylko my w dwójkę, miałem niezłą rywalkę, twarda sztuka - jednym słowem.
W zasadzie nie wiedziałem, czy uda mi się wygrać, z jednej strony powinienem dać jej fory, bo to kobieta ale z drugiej - weź tu przegraj z babą i to taką. :P Zachciało Ci się gry, idioto.
Po paru minutach, był wciąż remis, żadne z Nas się nie wywaliło.
- Candy, prawa ręka na żółty - mówiła brunetka.
Dziewczyna zmieniła pozycję .. prawie, bo po kilku sekundach, wpadła .. na mnie.
Przewróciła się na prawą stronę, spychając mnie z maty .. i wlecieliśmy na siebie (jakim cudem, nie mam pojęcia) .
- Przepraszam - powiedziała, patrząc mi w oczy.
Ale Ona ma .. fantastyczne oczy, jeeeej, takie magiczne, jedyne w swoim rodzaju, kochane i takie ciepłe.
Wpatrywałem się w Nią, jakby była 8 cudem świata .. chwila była. Była taka śliczna.
- Może my już pójdziemy - wyrwał nas głos Erica i uśmiechniętej Molly.

Wiem, że późno .. ale nie mogłam się zmobilizować, miałam rekolekcje, teraz w poniedziałek mam bierzmowanie.
Symbolicznie jako fan, chciałam sobie dać na trzecie imię Emilia .. ale mój "dziwny" ksiądz stwierdził, że nie ma Świętej Emilii . ; /
Więc zmieniłam na Lidia.;P
Trzymajcie za mnie kciuki, abym przerwała trzygodzinne stanie w kościele.:P
PS. Myślałam trochę, czy nie zakończyć bloga, bo nie wiem, czy jest potrzeba kontynuowania go ? Czytacie ? Może być ? Czy lepiej go zakończyć ?

5 komentarzy:

  1. No co Ty nie kończ! Fajne jest to opko :)
    "- Gdzie Ericzek - bełkotał Mattias, popijając jakiegoś drinka.
    - Wyrwał coś i pfff zniknął - rozbiłem smutną minę, co wyglądało komicznie.
    - A Ty czego niczego nie wyrwałeś ? Widziałem, eyy ja widziałem - machał mi palcem przed nosem - widziałem, że było tu parę lasek, które by chciał z Tobą się pi.. - zaciął się, na widok mojego morderczego wzroku.
    - .. piwa chciałyby się z Tobą napić" hahaha! Dobre xD
    A końcówka... Mrr :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ci zakończe! Nawet nie próbuj! No rzeczywiście mogli by już pójść to by się może wreszcie coś zadziało;) to trzymam kciuki i powodzenia:*

    OdpowiedzUsuń
  3. KOŃCZYĆ?? o nie to zbyt dobre jest :P

    OdpowiedzUsuń
  4. spróbuj tylko skończyć...
    "- A Ty czego niczego nie wyrwałeś ? Widziałem, eyy ja widziałem - machał mi palcem przed nosem - widziałem, że było tu parę lasek, które by chciał z Tobą się pi.. - zaciął się, na widok mojego morderczego wzroku.
    - .. piwa chciałyby się z Tobą napić - dokończył ,motając się w zeznaniach." hahahahahahahahaha :D a koniec... <33333333333333333 czekam ;** :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na cedek :) htttp://sad-lovve.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń